Tuńczyk czyli wpadka zakupowa na Sycylii

Tuńczyk z grilla - chyba przesadziłem z ilością

Tuńczyk z grilla – chyba przesadziłem z ilością

Tuńczyk to moja największa, ale i najsmaczniejsza wpadka tego wyjazdu.

Ale od początku:

Żyjemy jakby nie było jutra, bo życie jest krótkie i ulotne. Dlatego trzeba w pełni korzystać z każdego dnia, wyciskając go do ostatniej kropli – w tym przypadku wina.

Celowo zaczynam cytatem z ostatniego wpisu.

Centrum dekadencji

Centrum dekadencji

Po Agrigento i wieczorze mocno zakropionym sycylijskim winem, nie chce nam się nic.

Świeci przepiękne słoneczko, dobiega zza ogrodzenia szum morza – tak długo wyczekiwanego.

Ale dzisiejszy poranek był „lekko” ciężki. Chyba za bardzo wczoraj poczuliśmy klimat dekadencji, dlatego jedyne co nam wychodzi to koła do góry.

Na szczęście mimo upału, lekki wiatr znad morza daje chwilowe ukojenie. Zalegamy z książkami na leżakach i zapada milczenie. Nawet nie chce się nam planować kolejnych wypraw.

Moja miejscówka na Sycylii

Moja miejscówka na Sycylii

Czyżbyśmy się starzeli? A może dopadł nas kryzys podróżników?

Moglibyśmy zapewne tak przeleżeć cały dzień, ale przecież trzeba coś jeść. Wczorajsze zakupy na długo by nam nie wystarczyły. Marzy mi się tuńczyk.

Dziewczyny jęczą, że chce im się pysznych warzyw, owoców. A jak kobiety zaczynają być marudne, to źle się dzieje w państwie duńskim. Albo coś zorganizuję na szybko, albo będę mieć na głowie kilka niezadowolonych.

Proponuję zatem wyprawę do pobliskiej Ispica. Tam najprawdopodobniej powinny być markety.

Cel na dziś jest prosty – trzeba zaopatrzyć się w jedzonko na kolejnych parę dni.

Typowa przeszkoda na Sycylii

Typowa przeszkoda na Sycylii

Wyprawa zaczyna się pysznie, bo już na wylotówce z naszej urokliwej miejscowości, drogę blokuje nam stado kóz.

I nikogo dziwić to nie powinno. Taki tutaj panuje klimat.

Pasterz beztrosko przeprowadza gromadkę z jednej strony ulicy na drugą, słychać tylko beczenie i dzwonki po uwieszane u szyi co niektórych osobników.

Dotarcie do Ispica zajmuje nam 20 minut. To dobry miernik, gdyż już wiemy, że w razie potrzeby w kilka minut można będzie uzupełnić lodówkę bądź barek.

Zwabił mnie wybór, różnorodność oferty

Zwabił mnie wybór, różnorodność oferty

Jeden koszyk, chmara rąk i milion pomysłów co ugotować na obiad.

Wrrrr – zaczynam się gotować wewnętrznie. Decyzyjność 0, pomysłowość 100. Za chwilę okaże się, że budżet nam się totalnie wykolei.

Nie mam ochoty ani na podejmowanie decyzji, ani na przekonywanie grupy co mogłoby być hitem kulinarnym, naszej pierwszej, własnoręcznie przygotowanej kolacji.

Widzę stoisko ze świeżymi rybami i owocami morza. Jak u pomysłowego Dobromira, puknięcie w głowę i zapalająca się żarówka. Przecież mamy gigantycznego grilla w ogrodzie. Może by tak spróbować go odpalić?

Gdy zobaczyłem pierwszy stek już było za późno na wycofanie się z zamówienia

Gdy zobaczyłem pierwszy stek już było za późno na wycofanie się z zamówienia

Zaczynam rozmowę z pracownikiem stoiska rybnego – po włosku!!! Czyli kali mówić, kali jeść.

Moim oczom ukazuje się przepiękny tuńczyk. Już widzę oczyma wyobraźni plastry tej pysznej ryby na naszych talerzach.

Rzucam się pędem do przyjaciół i z daleka krzyczę: „Mam hita na wieczór, tuńczyk!!! w sensie steki!! A do tego cena za kilogram jedyne 6 EUR!! Przecież to jak za darmo. Pan zachwala, że pyszny, świeży – tylko brać!”

Po krótkiej naradzie i kalkulacji kosztów zapada decyzja, będzie tuńczyk.

Jeszcze więcej tuńczyka

Jeszcze więcej tuńczyka

W końcu jesteśmy nad morzem.

Wracam do Pana na stoisku z rybami i proszę o pięć steków.

Zadowolony sprzedawca z bananem na twarzy bierze największy kawał mięsa i zaczyna z precyzją ciąć.

Gdy uciął pierwszy kawałek już się przeraziłem rozmiarem tego steku. Wewnętrzny kusiciel mi szepcze – żyj jakby nie było jutra.

Tuńczyk lądują na wadze a ekspedient wbija cenę.

Trochę się różni od tej, którą usłyszałem chwilę temu w naszej konwersacji.

Ale wpadka cenowa na całej linii.

Nie 6 EUR ale 16 EUR za kg!!!! 3 Kg świeżej ryby – jedyne 5 steków.

Grill działa, tuńczyk się piecze

Grill działa, tuńczyk się piecze

Próbuję protestować, ale z tego stresu już całkiem nie jestem w stanie się komunikować a pan tylko wzrusza ramionami i informuje, że ucięte i nie może przyjąć zwrotu. Muszę je kupić!!!
Dociera do mnie, że właśnie puściłem 47 EUR za wymarzoną kolację.

Trudno, jak grupa się nie dołoży, zapłacę z własnej kasy, ale chociaż miałbym pęknąć zjem je wtedy sam.

Tuńczyk jest jedna z ulubionych i popularnych ryb na Sycylii

Tuńczyk jest jedna z ulubionych i popularnych ryb na Sycylii

Na szczęście trafiłem na wyrozumiałych przyjaciół i wszyscy zgodnie zaakceptowali ten zakup i moją wpadkę. Do końca pobytu będę wysłuchiwał jaki to ze mnie poliglota.

Dlatego warto się dopytywać po kilka razy, zanim się na coś zdecydujemy.

Napiszę tylko, że było warto  a tuńczyk był przepyszny.

Za to właśnie kocham podróże.

Data wpisu by Julek in Jedzeniowo, Sycylia, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Kurczę, ja tu jużmyślałem, że tuńczyksię na Ciebie rzucił, a tu tylko cena zwaliła z nóg ;]

    • No prawie się rzucił jak mnie ten pan podawał te steki z wagi cena no cóż mogę powiedzieć 10 EUR na kg jakoś dałem rade

  • Anna Ajjr

    Super, że o tym piszesz, zaczynam miec wizje ze misieczny intensywny kurs włoskiego nie wystarczy, ciesze sie ze jade z koleżanką która ma łeb do takich rzeczy :) no i bede sie spodziewać wyzszej ceny za tunczyka :) a tez ma nadzieje go sobie zafundujemy :). Super wpis, dzięki Julku :)

    • Aniu to że ja pod wpływem skrajnej euforii nie zrozumiałem gościa nie oznacza że każdego to spotka ☺ generalnie jak przygoda to przygoda na całej linii i o to chodzi w podróżach. Dlatego mówi się że podróże kształcą

Translate »