To już rok!! Z ostatnią wizytą w Dusseldorfie. Wspomnienie.

Tak jest właśnie na Jarmarku Bożonarodzeniowym w Niemczech

Tak jest właśnie na Jarmarku Bożonarodzeniowym w Niemczech

Jeszcze tylko 24 dni i koniec roku!

Ależ to zleciało.

Tyle wydarzeń, emocji, sytuacji. Tych bardzo przykrych – jednoczących w momencie, ale też optymistycznych, trzymających w napięciu, wypychających do przodu i dających powody do śmiechu.

Sam blog jest dla mnie podróżą odkrywczą siebie. Wyciąganie z zakamarków umysłu kolejnych i kolejnych wspomnień, ale tez bieżące kodowanie tego co właśnie się widzi – po to, aby za chwilę Wam o tym opowiedzieć.

Nauczyłem się doceniać każdy dzień. Bo zawsze coś ciekawego przyniesie.

Rok temu (tak jak wcześniej 4 lata wstecz) znowu zawirował mój świat. Tym razem odszedł człowiek, który stał się mi ojcem, gdy tego nie było na posterunku (nie dlatego, że coś się z nim stało, po prostu znalazł sobie nową rodzinę – jakie to proste).

Z moim tatą - wtedy nieświadomi, że nazywać będą to selfie.

Z moim tatą – wtedy nieświadomi, że nazywać będą to selfie.

To on pchał mnie wraz z mamą do odkrywania własnej drogi życia, świata, poznawania. Nauczył mnie pielęgnowania pasji, i szanowania siebie samego. Utwierdził mnie w przekonaniu, że rodzina to nie tylko więzy krwi, ale też krąg ludzi, którzy są z Tobą na co dzień.

Rodzice mieszkali w Niemczech. Dzięki temu miałem okazję często ich odwiedzać. Była też świetna baza wypadowa do okolicznych miast, regionów, ale też państw ościennych.

Szczęśliwe czasy i cudowne wspomnienia - uwielbiałem do nich wracać

Szczęśliwe czasy i cudowne wspomnienia – uwielbiałem do nich wracać

Sam Dusseldorf jest piękny, zwłaszcza teraz w okresie przedświątecznym, gdy na starym mieście zaczyna gościć Jarmark Bożonarodzeniowy. Oj ileż tych kubków w kształcie butów i bałwanków uzbierałem ( z każdej wizyty rok rocznie jeden).

Kolekcja kubeczków się powiększyła

Kolekcja kubeczków się powiększyła

Zawsze cieszyłem się jak małe dziecko z kolejnego, nadchodzącego sezonu i wizyty w tym okresie u rodziców. Teraz pozostały piękne wspomnienia.

Ale wizyt na Jarmarkach (gdzie tylko są) nie odmawiam sobie nadal. Tak już mam, że dzięki nim wspominam ten czas jako jeden z najfajniejszych, spędzanych z rodzicami.

Słodkości, gofry, kiełbaski, wino i likier - praktycznie wszystko na ciepło

Słodkości, gofry, kiełbaski, wino i likier – praktycznie wszystko na ciepło

Rok temu, zawitałem po raz ostatni w Dusseldorfie.  Niestety tym razem nie było kolorowo. 5 grudnia 2014 roku ojciec dołączył do mamy, a ja z bratem zostaliśmy postawieni w zupełnie nowej, życiowej sytuacji.

Najpierw trzeba było przyjechać do Niemiec, aby odebrać jego rzeczy. Hmm. Nie myślałem nigdy, że jedna z moich podróży będzie miała właśnie taki charakter. Smutny obowiązek dopełnienia formalności na obcej ziemi. Właśnie wtedy, po raz kolejny okazało się, ilu życzliwych ludzi mam wokół siebie. I że nigdy nie jesteśmy tak na prawdę sami!!

Madziu dziękuję za ogromne wsparcie jakiego mi wtedy dałaś.

Jechałem znajomymi uliczkami miasta, tegoż tak ulubionego i często odwiedzanego. Z którym łączyło się tyle wspaniałych wspomnień. Spoglądałem przez szybę samochodu, miasto płakało. Było szaro, smutno i nijak. Właśnie tak żegnało się ze mną i moim ojcem.

Nie było już Jarmarku Bożonarodzeniowego, spaceru nad Renem, wizyty na starym mieście. Tym razem, tylko kilka godzin na załatwienie wszystkich spraw i powrót do Polski.

Ostatni wspólny jarmark - jeszcze z mamą

Ostatni wspólny jarmark – jeszcze z mamą

To już rok od tamtych wydarzeń.

Już czy tylko?

Coś się kończy a coś się zaczyna.

Ja tamtymi wydarzeniami zamknąłem całkowicie pewien etap w moim życiu.

Ale też, otworzyły się nowe, dotąd nieznane, możliwości. Odkryłem pokłady energii i pomysłów na siebie, dotąd nieznane, albo gdzieś głęboko zakopane w moim umyśle.

Tak, zostały 24 dni do końca 2014 roku. Tego o którym powiedziałem, że będzie ciężkim, trudnym, odkrywczym.

I taki właśnie był, ale to dobrze. Dzięki temu nauczyłem się szacunku do pewnych wartości i chyba do siebie. Jeszcze większego cieszenia się życiem i szanowania każdego nowego dnia.

Czasami się zacietrzewiam, ale to tylko dlatego, że mam zakodowane, że życie szybko przemija i jedyne co nam zostanie to wspaniałe wspomnienia.

Zgadnijcie kto mnie namawiał do kolejnych wyjazdów i odkrywania świata??

Zgadnijcie kto mnie namawiał do kolejnych wyjazdów i odkrywania świata??

I tymi wspomnieniami, nadal będę się z Wami tutaj dzielić.

Data wpisu by Julek in Niemcy, Wędrówki Umysłu, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • ada

    ahh pieknie to opisales, mimo,ze wydarzenie samo w sobie smutne

  • Wiśniowa Sowa

    Smutne wspomnienia ujęte w przepiękny sposób…
    Ja swojego życia bez Taty nie mogę sobie wyobrazić. To właśnie on zajął się mną, kiedy porzuciła mnie matka i sam wychował.
    Rodzina to wielka wartość, może trochę zapomniana ale na pewno to w niej tkwi wielka siła

    • Dziękuję Ewa. Dla mnie rodzina zawsze byłe i jest ważna – inna rzecz, że człowiek pędzi i nie zawsze pamięta o przyziemnych rzeczach a niestety może być czasami za późno

Translate »