Targ w Dubaju – czyli kup Pan markowy zegarek

Przeprawa przez zatokę

Przeprawa przez zatokę

Targ w Dubaju czyli historia jak ze scenariusza „Sexu w wielkim mieście 2” – kup Pan markowy zegarek:-)

Na koniec mojego odkrywczego szwędania się po bazarze słyszę regularnie szeptane słowa:

Patek, Omega, Breitling, watches, t- shirts, sunglasses etc.

Czy już mnie z upału coś przygrzało, że słyszę jakieś głosy czy to efekt uboczny próbowania orzeszków na straganie?

Ale nie.

Rozglądam się po uliczkach bazaru i teraz dopiero widzę, że od czasu do czasu przechodzą samotni mężczyźni i jak z karabinu powtarzają jak mantrę te same wyrazy.

To naganiacze.

Targ w Dubaju. Nielegalny handel kwitnie.

Kto oglądał „Sex w wielkim mieście 2” powinien skojarzyć scenę z bazaru gdy Miranda ostrzega koleżanki przed takimi właśnie akcjami a Charlotte daje się wciągnąć do jednego ze sklepów na zapleczu jakiegoś bazaru.

Od razu mam taką scenę przed oczyma i w tym właśnie momencie jak na zawołanie wyrasta przed mną gość i zachęca do obejrzenia jego kolekcji zegarków. Targ w Dubaju zaczyna mnie wciągać.

Można się przestraszyć

Można się przestraszyć

Chyba mi naprawdę przygrzało, ale sobie myślę, że jak przygoda to przygoda. Jak targ w Dubaju to  idę za nim.

Najpierw jedna uliczka, potem w bok druga potem w prawo, w lewo – już totalnie pusto i wszystko zamknięte. Otwierają się jakieś drzwi a tam strome schody w górę. Wdrapuje się zatem za gościem, chociaż już w głowie mi zaczyna lampka się czerwienić. Już na piętrze jeden korytarz, jeszcze jedne drzwi i już przed mną ukazuje się pokój bez okna. Na środku za biurkiem siedzi jakiś kolo, na ścianach ekspozycja torebek, okularów, portfeli i zegarków.

Łup. Drzwi się za mną zamykają i już mnie mają. Teraz to tak albo coś kupię, albo mnie ukatrupią – no ale sam się wpakowałem w tą kabałę i sam muszę się z niej wydostać. Tym razem targ w Dubaju mnie przerósł chyba.

Gdzieś na SOUQ w DEIRA się pogubiłem

Targ w Dubaju. Gdzieś na SOUQ w DEIRA się pogubiłem

Jakby tutaj się wyplątać z tej nieciekawej sytuacji – myślę sobie, – i zaczynam przykładnie i grzecznie oglądać wyeksponowany towar.

Nawet gdybym chciał coś kupić, w portfelu mam jakieś 100 AED, nie na skaczę za bardzo, a głupio dostać w łeb za 100 zł.

Instynkt podpowiada mi, że lepiej zacząć coś negocjować i udawać że się chce coś kupić, niż próbować wyjść. W trakcie jednej z prezentacji zegarków, nagle otwierają się drzwi i pojawiają się kolejni turyści zaciągnięci tutaj przez naganiacza. Jest okazja, żeby się wycofać.

Informuję grzecznie, że niestety żaden z przedstawionych modeli mnie nie interesuje i szybciutko w chwili zamieszania daję nogę z tej dziupli.

Tup tup tup ile sił w nogach i już jestem na zewnątrz. Targ w Dubaju pokazał mroczną stronę mocy.

Nie oglądając się za siebie szybciutko spitalam do głównej arterii bazaru, gdzie łatwo wtopić się w tłum.

Jeszcze w trakcie załadunku a może już nie

Jeszcze w trakcie załadunku a może już nie

Na dziś mam dość, a została mi jeszcze ta najpiękniejsza część bazaru – czyli GOLD SOUQ – wrócę tutaj, chociaż żeby popatrzeć na te cudeńka.

Wracam nadbrzeżem, gdzie rano zalegały piramidy z towarami. Teraz większość jest już na statkach. Statki które rano wysoko ponad wodą unosiły się dumnie, teraz pod naporem towaru powbijane są głęboko w wodę.

Niezły widok – muszę przyznać.

Na pokładach wyładowanych tak, że nawet szpilki nie wciśniesz leżą teraz tragarze i odpoczywają.

Przyszedł czas na upragnioną chwilkę odpoczynku

Przyszedł czas na upragnioną chwilkę odpoczynku

Podziwiam tych ludzi. Chudziutcy a jednak dzień po dniu wnoszą te olbrzymie paczki na statek.

Myślę sobie ilu jest ludzi u nas w kraju, którzy na prawdę nie doceniają tego co mają. Dzięki podróżom, mogę zobaczyć jak żyją inni, to uczy szacunku i pokory.

Pochłonięty tymi rozmyśleniami i zaopatrzony w uliczną showarmę za 5 AED kieruję się do hotelu.

Jutro  dalsze odkrywanie tego przedziwnego miasta i coś czuję, że znowu jakieś przygody mnie czekają.

Uliczne jedzonko - pycha

Uliczne jedzonko – pycha

Data wpisu by Julek in DUBAJ, Wszystkie

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • afrytkidotego

    Oj znam to aż za dobrze. Wszystkie arabskie souki mają podobne pułapki, ale Ty jako mężczyzna i tak masz trochę łatwiej :)

    Na szczęście żadna moja taka „przygoda” nie skończyła się źle, a niestety lubię ten dreszczyk adrenaliny…

    • To prawda :-) niestety/ stety bez tej adrenaliny nie byłoby udanego wyjazdu.

Translate »