Taki jest właśnie Meksyk czyli … Dwa oblicza jednego miasta.

To co mi się podoba w Puebli to różnorodność tego miasta

 

Z jednej strony zabytkowe centrum miasta z rynkiem i katedrą.

Z drugiej bogate, nowoczesne centra handlowe, jak w Europie.

Dwa światy, dwie skrajności.

Najlepiej zwiedza się to miasto na piechotę. Obserwuje wtedy zwykłe życie ludzi. Co robią, jak żyją, jak spędzają czas wolny i w pracy.

Można trochę podpatrzeć ich zwyczaje, zachowania, ale też niestety różnice w warstwach społecznych.

W kawiarniach siedzą zakochane pary, biznesmeni załatwiają jakieś interesy. Na ulicach jest strasznie tłoczno, zarówno od ilości samochodów jak i pieszych.

Zapytałem koleżankę o komunikację miejską, powiedziała, że owszem jest tutaj coś takiego, ale i tak kto może jeździ samochodem bo wygodniej, szybciej i bezpieczniej.

Co prawda tutaj chyba mało kto się stosuje przepisy ruchu drogowego, bo mało kto je zna (tak to jest jak kupujesz prawo jazdy), ale w tym sposobie jest moc i dzięki temu miasto jakoś żyje.

Wybrałem się do muzeum miejskiego (tak, takie też tutaj są)

Wchodzę do środka i szukam kasy. Napotkana pracownica niestety nie mówi po angielsku. Próbuję dukać po hiszpańsku i coś pokazywać. Chyba załapała, bo kieruje mnie do kasy.

Kupując bilet spotykam się ze zrozumieniem i życzliwością kasjerek, które (o dziwo) mówią płynnie po angielsku. Cierpliwie tłumaczą jak podzielona jest wystawa, od czego najlepiej zacząć, jak się poruszać po muzeum, aby zobaczyć jak najwięcej.

Na koniec rekomendują, abym udał się na dach budynku, gdzie znajduje się kawiarnia. Ale nie o nią chodzi, tylko o widok z dachu. Jest oszałamiający. Kopuły kościołów, okoliczne budynki, wszystko jak na dłoni.

Zupełnie inne miasto, kolorowe, cudownie ozdobione licznymi kafelkami.

Wychodząc z muzeum dziękuję pracownicom obiektu za pomoc i rekomendację, w zamian proszą mnie o wpis w księdze wizyt. A co mi tam. Pozostawię po sobie ślad w tym miejscu.

Wieczorem wybieramy się ze znajomymi do Choluli na kilka drinków. Kolejna odsłona możliwości tej okolicy. Cholula jest dla mieszkańców Puebli takim cukiereczkiem, do którego przyjeżdża „bananowa młodzież”, aby dobrze się bawić, spędzić czas ze znajomymi itd.

Zostajemy zaproszeni do „kontenerowego miasta” – Contairen City in Cholula jak je nazywają tutejsi.

Dla ciekawskich wrzucam linka do do jednej ze stron:

http://www.apartmenttherapy.com/shipping-container-city-cholul-106821

Ktoś miał fantastyczny pomysł, aby stworzyć z kontenerów, całe mini miasteczko, w którym mieszczą się tylko liczne knajpy i puby. To tutaj próbuję pierwszy raz ichniego przysmaku, piwa z sokiem pomidorowym!!! Nie zostałem fanem to pewne.

Trafiamy na happy hour i dzięki temu zamawiamy całkiem konkretny zestaw:

Duża butelka Bacardi 0,75 plus w zestawie 6 puszek coli za całe 266 pesos czyli jakieś 60 zł. – nieźle co i to w knajpie??

Zabawa była przednia, i od razu powiem – nie zmęczyliśmy tej butelki.

A i tak rano następnego dnia głowa bolała.

Data wpisu by Julek in Meksyk

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »