Smaczny, historyczny i zabytkowy Lwów.

Typowy obrazek z życia miasta

Typowy obrazek z życia miasta

Kontynuuję moje historyczne odkrywanie Lwowa. Nastawiam się na przyjemność podziwiania zabytków, ale też smaczne, ukraińskie pyszności.

Kieruję się przez Rynek do placu Katedralnego i dochodzę do Prospektu Swobody. Przez którego długość poustawiane są stragany z lokalnymi wyrobami i pamiątkami.

Przez długość Prospektu Swobody ciągną się budki z lokalnymi wyrobami i pamiątkami

Przez długość Prospektu Swobody ciągną się budki z lokalnymi wyrobami i pamiątkami

Na końcu spacerownika – Gmach Opery – muszę przyznać, że robi wrażenie.

Gmach Opery

Gmach Opery

Wokół na placu setki ludzi siedzą, rozmawiają – życie kwitnie na całego. Na wyciągnięcie ręki liczne budki z lokalnym jedzeniem – taki piknik w środku miasta.

Przemieszczam się dalej ulicą Słowackiego i docieram przed dostojny budynek Universytetu im. Ivana Franko. Tutaj czeka mnie nie lada wyzwanie, bo idealnie przy uniwersytecie jest przystanek trolejbusów, a że one same pamiętają czasy Związku Radzieckiego więc chce to połączenie koniecznie sfotografować.

Uniwersytet i trolejbus - długo wyczekiwane zdjęcie

Uniwersytet i trolejbus – długo wyczekiwane zdjęcie

Z ulicy Słowackiego skręcam w ulicę Kopernika, szukam mety na posiłek i trafiam do lokalnej speluny rodem z polskich filmów sensacyjnych z lat 80, reasumując zero zainteresowania klientem, wszyscy piją wódkę. Już nawet miałem zostać, ale pojawia się nagle 3 rodaków z Polski, głośnych, zamawiających seteczki i zachwalających atrybuty kelnerki i barmanki, które tak się wczuły w rolę, że zapomniały całkiem o pozostałych klientach.

Pałac Potockich

Pałac Potockich

Chwila spaceru i jestem pod Pałacem Potockich – WOW.

Jeżeli tak kiedyś się szlachta i arystokracja budowała i całe miasto tak wyglądało to piękne czasy prosperity zarówno we Lwowie jak i Warszawie były.

Niszczejących pałaców we Lwowie jest sporo

Niszczejących pałaców we Lwowie jest sporo

Oglądając otaczające mnie kamienice, pałace – uruchamia się moja wyobraźnia, że w okresie przedwojennym Stolica musiała być jeszcze piękniejsza – nie na darmo o Warszawie mówiło się Paryż Wschodu.

Lekko umęczony trafiam do Ukraińskiej sieci barów „Ukraińska kuchnia”. Jeżeli nie macie za dużego budżetu a apetyt goni Was w smaki ukraińskie to jest to idealne miejsce.

Tania sieć jadłodajni Ukraińska Kuchnia

Tania sieć jadłodajni Ukraińska Kuchnia

Obiad 2-daniowy około 5,5 zł. Można się nawet posilić – barszcz ukraiński, pierogi z kartoflami lub z grzybami.

Pierwszy barszcz ukraiński i pielmieni

Pierwszy barszcz ukraiński i pielmieni

Najedzony i umęczony bardzo długim spacerem kieruję się do hotelu.

Pierwszy dzień w mieście mnie zaczarował. Już wiem, że weekend na to miasto to zdecydowanie za mało, aby odkryć je dokładnie ze wszystkimi tajemnicami i zakamarkami. Ale kto nie próbuje ten traci, zatem wyzwaniem jest liznąć choć tego miejsca.

Drugi dzień już zdecydowanie bardziej zaplanowany. Jednak trzeba się trzymać zasady planuj bo tracisz. Jeszcze wczoraj wieczorem robiłem sobie review z dnia i dotarło do mnie ile przegapiłem, albo nie skojarzyłem, że to akurat właśnie to.

Zaczynam od Cmentarza Łyczakowskiego.

Historia cmentarza Łyczakowskiego

Historia cmentarza Łyczakowskiego

Olbrzymi kompleks – takie polskie Powązki – z kawałkiem naszej, Polskiej historii. Cmentarze to skarbnica wiedzy. Jak byłem mały to się ich bałem, teraz godzinami mogę przemierzać alejki, odczytywać nazwiska, daty, próbować odebrać trochę myśli i energii z przeszłości. Wyobrażam sobie tych ludzi z przeszłości, jak żyli, co robili, z kim się spotykali.

Maria Konopnicka także spoczęła na cmentarzu Łyczakowskim

Maria Konopnicka także spoczęła na cmentarzu Łyczakowskim

Tutaj, tak jak na Powązkach spoczął kwiat polskiej inteligencji m.in.  Konopnicka, Grottger, Zapolska, Ordon, Bełza, Banach, Szajnocha.

Grób Gabrieli Zapolskiej

Grób Gabrieli Zapolskiej

Tutaj też znajduje się Cmentarz Orląt Lwowskich – historia pochowanej tutaj głównie młodzieży walczącej jak i inteligencji jest tyle smutna co interesująca. Czytając o wydarzeniach z roku 1918 przychodzi mi na myśl Powstanie Warszawskie, ale nie mnie interpretować podobieństwa. Zawsze giną za szybko za młodzi.

Cmentarz Orląt Lwowskich - w tle nowa historia kraju

Cmentarz Orląt Lwowskich – w tle nowa historia kraju

Eh. pojechałem z przemyśleniami. Tak właśnie działają na mnie cmentarze i historia, jak by nie była.

Wychodzę z cmentarza i kieruję się do Rynku. Krok po kroku zamierzam dziś odkryć kilka świątyń i tego co kryją.

Cerkiew Wołoska – piękna z zewnątrz, ale zamknięta na czas sprzątania.

Kaplica Boimów – dziś otwarta (wczoraj zamknięta) – cudo i majstersztyk wykonania, precyzja i dokładność. Kaplica pochodzi z początku 17 wieku i była grobowcem rodzinnym Boimów.

Kaplica Boimów

Kaplica Boimów

Niestety cmentarz zlikwidowano w 18 wieku  a sama kaplica przeszła pod zarząd mieszczącej się obok Katedry Łacińskiej, trwając tak do 1945 roku, kiedy to została zamknięta całkowicie i pozostawiona na pastwę niszczącego i upływającego czasu. Szczęśliwie dla nas po 69 roku nadzór nad Kaplicą przejęła Lwowska Galeria Obrazów, która to odrestaurowała kaplicę i udostępniła dla zwiedzających.

I jej wnętrza

I jej wnętrza

Kolejna na liście jest położona obok Katedra Łacińska – podejście drugie (wczoraj była msza) – i znowu pech – ślub.

Chyba mam gdzieś na pieńku bo jak na razie kościoły zamykają się przede mną. Trudno.

Na ulicy Ruskiej „zaliczam” kawę w jakiejś Lwowskiej restauracji – kelner mówił po polsku i to był jedyny plus tego miejsca. Na szczęście kawa kosztuje 3,2 zł. – da się przeżyć.

Jestem na Prospekcie Swobody i kieruję się pod numer 10 tutaj „U Pani Stefy” mam odnaleźć ukraińskie smaki.

U Pani Stefy

U Pani Stefy

I jeżeli tutaj traficie – rekomenduję gorąco – zaszalejcie.

Bez kawioru nie byłoby pełnej kuchni

Bez kawioru nie byłoby pełnej kuchni

Zaczynam od kanapki z kawiorem i chleba ze słoniną (która okazała się hitem tego wyjazdu) pikantną i słoną – niebo w gębie.

Słonina okazała się hitem smakowym tego wyjazdu

Słonina okazała się hitem smakowym tego wyjazdu

Następnie wchodzi na stół barszcz ukraiński (dużo lepszy niż z sieciowej „Ukraińskiej Kuchni”) a za nim pielmieni. Do tego kufel piwa z beczki.

Barszcz ukraiński - podejście drugie

Barszcz ukraiński – podejście drugie

Smacznie, przaśnie i folklorowo. Za całość tego szaleństwa płacę niecałe 15 zł. (gdzie ja w Polsce taką ucztą znajdę??)

Pierogi z ziemniakami z sosem grzybowym

Pierogi z ziemniakami z sosem grzybowym

Zaczął padać śnieg.

Klimat miasta jaki podziwiam na każdym kroku to emanowanie folklorem. Wyszywane obrusy, koszule, sukienki można spotkać wszędzie. To co robi na mnie wrażenie to młodzi Ukraińcy dumnie noszący stroje (elementy) narodowe na uroczystości – wesela, przyjęcia. Ale też młodzież zakłada takie bluzy do wyjścia na miasto. Jakoś nie widzę młodego Polaka idącego na wesele albo studniówkę w koszuli krakowskiej a szkoda.

Pamiątek do wyboru, do koloru, ale na ludowo

Pamiątek do wyboru, do koloru, ale na ludowo

Na szczęście mamy górali ciągnących statystyki w górę.

Data wpisu by Julek in Jedzeniowo, Jump for a weekend, Lwów, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Byłem we Lwowie dwa razy. Niestety były to wycieczki zorganizowane, raz w gimnazjum, raz w szkole średniej więc wtedy inaczej podchodzi się do poznawania miasta, ale Lwów i na mnie zrobił ogromne wrażenie. Mam nadzieję tam jeszcze kiedyś wrócić na własną rękę i pochodzić po mieście tak jak lubię.

    • Zdecydowanie polecam taka formę zwiedzania. Mijałem wycieczki co krok praktycznie i nie jestem fanem narzucania mi ograniczenia czasowego. Do Lwowa jak i na Ukrainę planuję także szybko wrócić

Translate »