Programy lojalnościowe a podróże – jak to się ma?

Jest ostatnio sporo promocji, wyprzedaży, kart lojalnościowych. Czy warto w to się pakować? Ja odkryłem na razie, kilka przydatnych w podróży. Rabatowe albo jako nagrody. Na większą skale w to się wpisywać nie będę.

Kiedyś nie przywiązywałem do tego w ogóle uwagi.

Każdy z nas jest uczestnikiem jakiegoś programu lojalnościowego. Ma w portfelu jakąś kartę rabatową, na punkty. A to paliwo, zakupy w spożywczaku, czy payback itd.

Ok. O ile nie uzależnia i jest mało inwazyjne, jak ja to mówię w tle – nie przeszkadza mi i akceptuję. I tylko w takiej opcji.

Do brzegu …..

Jak już napisałem, akceptuję i sam korzystam. Ale w moim przypadku, raczej w celach podróżniczych. Jak to możliwe? A możliwe powiem. Jedna z azjatyckich wyszukiwarek hoteli, dodaje za każdą rezerwację punkty nagrody. A ponieważ dość często jeżdżę w tamte rejony, jestem ich klientem. Wystarczy się zarejestrować i już. Od każdej zrealizowanej rezerwacji otrzymujemy punkty, które zamieniane są na kasę. Nie zwracasz na to uwagi bo i tak korzystasz z wyszukiwarki i rezerwujesz u nich hotele. Już kilkakrotnie miałem możliwość wykorzystać uzbieraną kasę do rezerwacji kolejnej po obniżonej cenie lub całkowicie za darmo. Niby nic się nie dzieje a jednak jest taki bonus co jakiś czas.

Nie szkodzi więc ok.

Drugi program to jeden z sojuszy lotniczych. Każdy ma swój program, ale z tego jakoś najwięcej do tej pory latałem. Za każdy lot wpadały punkty, które potem można wymienić np. na darmowy lot. Mnie to nie przeszkadza, do niczego nie zobowiązuje (bo jak nie ma dobrej ceny to lecę z innym partnerem), ale właśnie dzięki temu programowi zrealizowałem swoje marzenie. Właściwie to kilka marzeń. (zamieniłem punkty na bilet w klasie biznes do Meksyku).

Powiedzie i co z tego?

Dla mnie było to marzenie (polecieć klasa biznes w rejs transkontynentalny, najnowszym boeingiem 747-8I). Pewnie sam nigdy bym się nie zdecydował wyłożyć tyle pieniędzy na bilet lotniczy, natomiast moje kilkuletnie podróże z jednym sojuszem przyniosły mi taki wyczekiwany prezent.

A że trafiła się okazja akurat do Meksyku więc upiekłem dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Trzeba mieć cel i stawiać sobie wysoko poprzeczkę.

Reasumując. Uważam, że programy lojalnościowe, rabatowe – są dobre o ile się nie przegnie z ich ilością i uzależni od nich całkowicie. Znam takich, którzy posiadają po 20 i więcej kart dosłownie na wszystko. Według mnie to już jest niewolnictwo.

Data wpisu by Julek in Wędrówki Umysłu, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »