Pizze, trippa i carchoffi tak pysznie jeszcze nie było… party 1.

Wyprawy jakie naprawdę kocham to te w których mogę odkrywać smaki danego kraju czy regionu.

Czym mnie zaskoczył Rzym. Oczekiwania miałem spore i nie zawiodłem się absolutnie. Czy można tak szybko przytyć?? Oj można, gdy ma się do czynienia z takimi pysznościami.

Dziś zarekomenduję kilka moich typów i miejsc w których warto zjeść.

Pierwsze kroki już tradycyjnie kieruję na schody hiszpańskie a zaraz obok nich w ciasnej uliczce w kierunku do stacji metra znajduje się Pizza Mariotti. Niby niepozorna mała z okienkiem na wynos.

Ale, za każdym razem smakuje wybornie. Olbrzymia porcja za jakieś 4 EURO. Można się najeść.

Restauracje i kultura jedzenia we Włoszech to cały rytuał, więc jak przystało na tradycje i ja daję się wciągnąć w tą smaczną przygodę.

Kolejna na mojej liście jest Restauracja Pasquino mieszcząca się przy Via del Governo Vecchio blisko Panteonu.

Serwują tutaj typowe dania kuchni włoskiej. Niestety w mojej ocenie, chociaż jedzenie smaczne, zbyt turystyczny lokal a to oznacza, że więcej gotuje się tutaj pod smaki turysty niż Włocha.

Ale daję im 4 za pizzę capricciosę bo i ciasto ekstra i w smaku super

Cannelloni już trochę słabsze (mam wrażenie, że już lepsze jadałem), ale jak to mówią człowiek głodny to zje co dają

Butelka wina 18 EURO więc raczej nie tanio. Obowiązkowo kawa espresso na deserek i można ruszać dalej w miasto. Spalić te węglowodany.

Generalnie połowę rachunku zżera butelka wina, ale jak tutaj nie napić się tego trunku do posiłku. Taka tradycja.

Kiedy przychodzi pora na kolację, wynajduję kolejny lokal. A jest ich tutaj od groma i na prawdę macie w czym wybierać. Trochę to taka loteria, ponieważ nigdy nie masz pewności czy knajpa, która ma rekomendację się sprawdzi a jeżeli nie masz polecenia możesz się nieźle naciąć i na cenę i na jakość. Nie zawsze tak się zdarza i mnie podkusiło aby wejść do Ristorante La Mensa di Bacco położonej na Via Amedeo 75  blisko Santa Maria Maggiore i dworca Termini.

Lokal licznie odwiedzany zarówno przez turystów i jak i rodzimych Włochów więc jest szansa że zjecie coś naprawdę dobrego.

Ja zjadłem i nie żałuję. A Jako starter zamówiłem bruschettę z masą z karczochów i to był mój pierwszy hit jedzeniowy podczas tej wizyty. Świetnie doprawione i prawdę powiedziawszy to by mi wystarczyło.

Ale że jestem w Italii to oczywiście danie główne też powinno się pojawić a zatem zamawiam tortellini z farszem mięsnym w sosie pomidorowym. Nie przewidziałem jak wielka jest porcja i to mnie dobiło.

Do pysznych dań dodaję spaghetti carbonara (totalnie inne od tego które znamy w Polsce)

 

Dzbanek wina de la casa i można szaleć. Zaznaczam od razu, ze nie zjadłem tego sam bo chyba bym pękł z przejedzenia a i tak byłem bliski rozerwania.

No to na miłe zakończenie dnia kawa espresso i deserek. Jak szaleć to szaleć.

I co ciekawe za całą tą ucztę całe 39 EURO. Czyli mniej niż w poprzedniej knajpie w mieście.

Nie wiem czy to była pomyłka, ale zapłaciłem i poszedłem spać.

C.D.N.

 

Data wpisu by Julek in Jedzeniowo, Włochy, Wszystkie

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Gość

    a co do deserku to coś mało o nim napisałeś, czyżby niedobry był?
    Co to było w ogółe?

  • teszek01

    A fakt o deserku mało się rozpisałem. Było tradycyjne tyrajmisiu a ja jadłem taki niby sernik. Nawet dobry tylko mało.

Translate »