Olbrzymia, luksusowa oaza na pustyni.

Znak rozpoznawczy moich podróży

Znak rozpoznawczy moich podróży

Piach, tylko piach. Wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy.

Tak wygląda podróż po Emiratach Arabskich. Jeżeli choć raz mieliście okazję przemierzać trasy Egiptu czy Tunezji to możecie sobie wyobrazić jak to jest. Z tą „małą” różnicą, że w Emiratach nawet z kosmosu jesteś w stanie ujrzeć rozmach nowoczesnej infrastruktury – Oazy na miarę XXI wieku.

Wzdłuż linii metra - zielono i zadbanie

Wzdłuż linii metra – zielono i zadbanie

Malowanie trawy na zielono. To jedno z moich ulubionych powiedzonek, tutaj sprawdza się idealnie. Rozmach powstawania tej gigantycznej inwestycji nie ma granic.

Przechadzając się   ulicami nowoczesnego Dubaju, widzę po pierwsze, że nie ma ludzi!!! Dlaczego? Zapewne wszyscy jeżdżą samochodami lub innymi środkami transportu. Poza tym nawet chodniki są tutaj czymś unikalnym. Miasto zorganizowało się do tego stopnia, że nawet nowoczesne przystanki metra czy autobusowe to designerskie budowle wyposażone obowiązkowo w klimatyzację.

Przystanek metra

Przystanek metra

Wszystko po to, aby nie odczuwać upałów od pustynnego słońca, i minimalizować dyskomfort podróży.

Klimatyzowany przystanek autobusowy - w lecie upały sięgają 50 stopni w cieniu

Klimatyzowany przystanek autobusowy – w lecie upały sięgają 50 stopni w cieniu

Jadąc metrem widać jak ta nowoczesna oaza się zmienia. Zielone klomby, czysta, zadbana ulica Sheikh Zayed Road wzdłuż której ciągnie się czerwona linia metra. Taką rzeczywistość stworzyło to miasto. Wszystko na pokaz.

Spoglądając na plan miasta, mam nieodzowne wrażenie, że jestem w jakimś gigantycznym parku rozrywki. Co krok jakaś atrakcja, zachęcająca ochoczo przechodnia do wejścia i pozostawienia pieniędzy.

Na mnie niesamowite wrażenie robią wieżowce. Nie spodziewałem się aż takiego rozmachu w budowaniu na pustyni. Jednak widać, że fantazja i pragnienie bycia naj, pociąga za sobą kolejne inwestycje. A każda kolejna ma być ukoronowaniem i przebić poprzednią.

Al Yaqoub Tower - kojarzona z BIG BENEM

Al Yaqoub Tower – kojarzona z BIG BENEM

Tutaj Big Ben, tam Emirates Towers, zaraz obok Burj Chalifa.

Puste ulice to chyba jeden ze znaków rozpoznawczych Dubaju

Puste ulice to chyba jeden ze znaków rozpoznawczych Dubaju

Gdy zadzieram głowę do góry faktycznie robi wrażenie ilość i wysokość budowli na pustyni. Trochę mniej elegancko ma się sytuacja, gdy podążasz właśnie rzeczonymi „chodnikami”.

Emirates Tower

Emirates Tower

Pomiędzy budynkami nie ma nic!! Piach a na piachu jakieś gruzowiska, walające się śmieci, robotnicy siedzący na betonowych chodnikach i spożywający na szybko posiłek. Takie drugie dno tego miasta. Ciemna strona, którą starają się ukryć za fasadą luksusowych hoteli, olbrzymich wieżowców i klombów okalających główne arterie miejskie a pełniących zadanie „naturalnych zasłon” uniemożliwiających zobaczenie tego  czego miasto pokazać nie chce.

Inny Dubaj - ten prawdziwszy, żyjący z dnia na dzień

Inny Dubaj – ten prawdziwszy, żyjący z dnia na dzień

Sprytne rozwiązanie – dlatego użyłem określenia – malowanie trawy na zielono.

Dwa światy w jednym mieście.

Jumeirah RD - twierdzą, że jest to takie Beverly Hills Dubaju

Jumeirah RD – twierdzą, że jest to takie Beverly Hills Dubaju

Z jednej ten bogaty, luksusowy – taki jakim chcą go widzieć Dubajczycy i licznie przybywający tutaj turyści.

Dubaj należy do Unii 7 Emiratów Arabskich

Dubaj należy do Unii 7 Emiratów Arabskich

Z drugiej strony – ten skromniejszy, z niedociągnięciami, żywymi ludźmi ciężko pracującymi za nędzne wynagrodzenia (najemnicy z Indii i Filipin), walającymi się śmieciami pomiędzy luksusowymi budynkami.

Dla mnie osobiście to jest prawdziwość tego miasta. Nie udawana, nie koloryzowana, szczera do bólu.

Emirates Towers

Emirates Towers

Wiem już na 100%, że koniecznie muszę tutaj  wrócić, ale na dłużej. Bo teraz był to wyjazd trochę na wariackich papierach.

Będę chciał zwiedzić miejsca do których nie dotarłem tym razem (a jest ich sporo), ale to jest właśnie najfajniejsze w podróżach, że można wracać w te same miejsca i za każdym razem odkrywać je na nowo.

Data wpisu by Julek in DUBAJ, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »