Miejsce, gdzie ludzie stają się Bogami.

Na całym świecie, an przestrzeni wieków, powstawały takie ośrodki kultu.

 

Kolejna wizyta, kolejny kraj – nudy powiecie.

Pewnie tak a może nie.

Za każdym razem, gdy docieram do takiego miejsca, ogarniają mnie dziwne myśli.

Ostatnio przeżyłem coś takiego będąc w Angor Wat w Kambodży a potem w Borobudur na Jawie.

Ale nie tylko tam, Egipt, Indie, Tajlandia nawet RZYM starożytny itd.

Można wymieniać w nieskończoność.

Bardzo dużo czytałem na ten temat.

Każdy z Was zetknął się z tymi zagadkami.

Gigantyczne, olbrzymie cywilizacje. Mega rozwinięte, znające się na matematyce, medycynie i astrologii.

I teraz jedno pytanie – co się stało?

——————————————————————————————————-

Jestem w Teotihuacan, niedaleko miasta Meksyk.

Stoję na szerokiej alei, ciągnącej się przez cały kompleks – pieszczotliwie zwaną Aleją Zmarłych.

Całość tych ruin przypomina bardzo uporządkowane miasto.

Dla wielu, celem wycieczki jest wejście na szczyt piramidy słońca.

W Egipcie piramidy są grobowcami. Tutaj, w Meksyku pełniły rolę świątyń, na których dokonywało się rytualnych zabójstw.

Dlaczego?

Na Aztekach ciążył obowiązek pełnienia odpowiedzialnej misji związanej z karmieniem słońca, by miało siły wędrować po niebie.

Słońce karmione musiało być ludzką krwią i bijącymi jeszcze sercami.

Był to zaszczytny i ciężki obowiązek, związany z wcześniejszym poświęceniem się bogów. Azteccy wojownicy, którzy napoili słońce krwią, w nagrodę mieli prawo przyłączyć się do orszaku swojego boga. Po kilku latach wracali na ziemię w postaci motyli lub kolibrów. Ofiarowywani byli zazwyczaj jeńcy wojenni.

MAKABRYCZNE

Ale prawdziwe.

Taka najwyższa ofiara miała zapewnić im także doczesne miejsce wśród bogów – zainteresowani?

Aztekowie wierzyli, że wszystko co istnieje, swoje życie, jedzenie i picie, słońce i deszcz, zawdzięczają łaskawości bogów, ich poświęceniu. Bogowie przez swoją łaskę i ofiarę dali życie. Dlatego powinnością Azteków było oddawać im cześć i składać ofiary. Podobno rocznie na stołach ofiarnych mogło ginąć nawet 20000 ludzi.

Sporo, ale też lista bogów nie była mała!

Piramida była wykończona ostrymi wypustkami, aby dla większego efektu spadające już, niepotrzebne ciała rozrywały się na kawałki. Podczas tych rzezi schody, ściany ociekały krwią. A tłum modlący się, zbierał się pod piramidą i oddawał cześć Bogom, prosząc o łaski.

Nie mogę sobie wyobrazić tych morderczych rytuałów, zabijania ludzi, żywcem i bez znieczulenia, wyrywania im serc, aby jeszcze biły.

Co kraj to obyczaj.

Największe pytanie jakie mnie nurtuje, co się stało, że cywilizacja nagle zniknęła?

Nie przyczynili się do tego kolonialiści! Może nie zupełnie.

I tak jak w innych częściach świata – giganty, potężne mocarstwa, IMPERIA,  – pojawiły się, rozrosły, podbijały okoliczne plemiona, a potem znikały.

Pozostały po nich takie miejsca jak Teotihuacan.

Możemy je odwiedzić, zapoznać się z historią, podziwiać.

I myśleć – co tak na prawdę się wydarzyło?

I czy nas czeka taki sam los?

Dużo filmów o końcu świata powstaje, globalne ocieplenie, wojny światów, robi się ciasno, a my budujemy coraz wyższe budynki, zabieramy przyrodzie to co dla niej najcenniejsze, tworzymy nasze, współczesne Imperia – do czego to doprowadzi?

Gdzieś przeczytałem, że cywilizacje opuszczały swoje miejsca przez brak wody, po prostu się ona kończyła.

Nie umiemy wyciągnąć lekcji, ani nauki z tej historii?

Czy nas czeka taki sam los?

Data wpisu by Julek in Meksyk

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • teszek01

    To prawda, widoki zapierają dech w piersi a historia tego miejsca – hmm…

  • bagienny.net

    Jak na razie nie spotkałem się z jakąś sensowną hipotezą o takich miejscach (chociaż jak sam napisałeś z innym przeznaczeniem), bo najbardziej spójna jest kwazihipoteza Danikena ;]
    Ale to karmienie słońca… zastanawiam się w jaki sposób doszli do takich wniosków.

  • Gość

    Piękne widoki. …cudne zdjęcia. ..na pewno wspaniałe wspomnienia które zostaną z tobą na zawsze

  • teszek01

    Pewnie do końca nigdy nikt tego nie rozkmini – niestety. Aczkolwiek teoria o wyczerpaniu zasobów może mieć potwierdzenie, Na mnie cały czas największe wrażenie robi fakt, że w chwili czasów prosperity miasto liczyło 125 tys. mieszkańców i było jedną z największych aglomeracji na świecie – cały czas mam obraz Polski.

  • Pingback: Teotihuacan czyli droga przez mękę - Julek w podróży | Julek w podróży()

Translate »