Meksyk na bogato?? A czy bezpiecznie?

Zapytałem jak się tutaj żyje.

 

– Bo widzisz to jest tak. Jest mafia, są kartele narkotykowe. Strzelaniny i zabójstwa na porządku dziennym. – słyszę od znajomych

– Trzeba uważać, starać się nie rzucać w oczy – dopowiada kolega

– Porwania dla okupu zdarzają się praktycznie codziennie w Meksyku – słyszę

– A jak jest u Was w firmie? – pytam – nie boicie się o pracowników?

– My się odcinamy od lokalnych akcji – słyszę – gdybyśmy mieli płacić każdemu to już dawno byśmy z torbami poszli!!

– To kto płaci okup jak już porwą?

– Rodzina płaci, wioska płaci, ale nie my!!

W sumie co racja to racja.

Jestem tutaj i to co słyszę jakoś nie zachęca mnie do samotnego zwiedzania!!

Meksyk to dwa światy.

Pierwszy to ten przyziemny, biedny, zakurzony i strasznie ciasny.

Drugi na bogato – luksusowe, strzeżone osiedla, wypasione centra handlowe, nowoczesne hotele i międzynarodowe restauracje – o samochodach nie wspomnę.

Widzę te różnice i się zastanawiam, na ile niebezpiecznie tutaj może być?

Skoro są takie skrajności w poziomie życia. Co pcha tych ludzi do takiego „łatwego zarobku”?

Pewnie jednym wpisem tego nie rozwiąże.

Mafia i korupcja to temat rzeka.

Mnie rozwaliło, że na tych strzeżonych, luksusowych osiedlach mafiozi mieszkają dom w dom z bogaczami i biznesmenami.

Żeby na takie osiedle wjechać jako gość, musisz mieć zaproszenie od gospodarza. Mało tego przy bramie wjazdowej jest bardzo szczegółowa kontrola dokumentów, telefonem potwierdza się z właścicielem posesji, że faktycznie Ty to Ty i że na Ciebie czeka i można go wpuścić.

WELL

Nieźle się tu żyje!!

Ale mimo luksusów jakie tutaj widzę, osobiście nie piszę się na takie bytowanie. Ciągły strach o siebie, rodzinę – czy to jest tego warte?

Oni nie znają innego życia, ja tak.

Mówi się, że Meksyk nie jest bezpieczny dla turystów.

A gdzie jest bezpiecznie pytam się Was?

– Słyszałeś, wczoraj pod szkołą była strzelanina? – pyta koleżanka

Zaznaczę, że z okna hotelu widzę boisko szkolne.

– Nie, nic nie słyszałem, ale tak obok mojego hotelu?? – doprecyzowuje

– Tak, dokładnie przy bocznym wejściu do szkoły – stwierdza

– Byłem wczoraj na długim spacerze w centrum Puebli – odpowiadam

– Na piechotę poszedłeś??

– No tak, przecież to tylko 5 km w jedną stronę – potakuje

– Nie bałeś się?

– A czego tu się bać? – mówię.

Ale jakoś pomyślałem, że w niewiedzy jest siła podróżowania. Jak ktoś kiedyś powiedział: „mniej znaczy więcej”, w tym przypadku im mniej wiem, tym czuje się pewniej w otaczającej mnie rzeczywistości.

Może nie jestem na liście którejś z grup dzierżących tutaj władzę.

Data wpisu by Julek in Meksyk

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »