Madryt na weekend – podróż

Nie wiem dlaczego, ale kocham Madryt

Nie wiem dlaczego, ale kocham Madryt

Może Madryt? – pada propozycja od znajomych.

W sumie, czemu nie – myślę i już się nakręcam na kolejną podróż.

Dawno nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy i ten pomysł jest fantastyczną okazją aby spędzić trochę czasu i nadrobić zaległości w relacjach. A do tego pięknego miasta jakim jest Madryt mogę wracać cały czas.

No właśnie. Co takiego ma w sobie Madryt?

Niespożytą energię, życie nocne, zabytki, kulturę madrinelos, historię, tapas i cavę.

Czy odwieczna dyskusja moich przyjaciół, które miasto jest ciekawsze w końcu się rozstrzygnie? Ja w Madrycie byłem, oni nie więc jest okazja aby się przekonać, czy Barcelona tak zachwalana czy właśnie Madryt skradnie ich serca, bo moje już ma.

Lecimy z Modlina w piątek, wieczornym rejsem.

Modlin Airport - kierunek Madryt

Modlin Airport – kierunek Madryt

Po spokojnej kolacji z piwem na lotnisku (a co raz się żyje), szybkiej odprawie, czas na boarding. Tutaj zaskoczenie.

I tego nie zrozumiem, bo Ryanair którym lecimy (bilety kupione na dwa miesiące przed wylotem po 446zł), wprowadził numerowane miejsca a po 90 odprawionej w gate osobie, bagaż podręczny za darmo jest pakowany do loku w samolocie.

Więc skąd do cholery taka kolejka???? Ludzie czy wy ukochaliście sobie klimat z komuny? Przecież wszyscy wsiądą. Skarby jakieś przewozicie w tych walizkach, czy tak się zżyliście z bagażem, że drżycie przed obawą, że ktoś wam do walizki zaglądnie i co cenniejsze kosmetyki i gacie zabierze?

O naiwności.  Nie będziemy w niej stać – decydujemy.

Minionki opanowały Madryt - dosłownie, były wszędzie

Minionki opanowały Madryt – dosłownie, były wszędzie

Może wino kupię na wolnocłówce, żeby było po przyjeździe? – pytam przyjaciół

Drzewo do lasu chcesz wieźć? – słyszę – przecież tam wino lepsze i tańsze – dopowiadają.

Ja mimo wszystko, trzymam się przy swoim. Przylecimy o 23.00 i zanim dotrzemy do apartamentów, nic nie kupimy.

Ding, dong – słyszymy

Rejs do Madrytu w dniu dzisiejszym będzie opóźniony o około 1 godziny.

Acha – zaczyna się – myślę sobie i utwierdzam się w przekonaniu, że zakup się przyda.

Reszta podróży przebiega bez problemu i około północy jesteśmy na Aeropuerto Adolfo Suarez Madrid – Barajas.

Madryt z lotu ptaka - nocne zwiedzanie

Madryt z lotu ptaka – nocne zwiedzanie

Jest nas 5 osób, więc do jednej taksówki nie wsiądziemy a szukanie nocnego autobusu nie wchodzi nawet w grę. Znalezienie busa też nas przerasta i w determinacji decydujemy się na 2 oddzielne taksówki, każda po 35 EUR (taryfa nocna)

Trudno. Chcemy być jak najszybciej u celu.

Calle de la Cruz - Madryt. Serce miasta i moje miejsce noclegowe

Calle de la Cruz – Madryt. Serce miasta i moje miejsce noclegowe

Już przy wjeździe do centrum w okolice Plaza Santa Ana, przeciskając się przez ulicę De La Cruz (tutaj mamy apartamentos), czuć klimat nocnego życia Madrytu, fiesty i radości. Tłumy jedzących i pijących ludzi wyległy na ulicę, bo dopiero teraz o tej porze  jest w miarę znośnie.

Trafiamy na największe upały jakie nawiedziły Madryt. Regularnie i codziennie mamy po 40 stopni w cieniu.

Madryt - fuente de Neptuno

Madryt – fuente de Neptuno

Check in w Apartamentos Blume Cruz odbywa się w automacie (pierwszy raz z czymś takim się stykam, ale patent MEGA).

Przypomina to trochę bankomat, z tą różnicą, że zamiast pieniędzy wypada karta do pokoju.

Wrzucamy bagaże i idziemy na powitalną lampkę wina i krótki spacer.

Paseo del Prado, Madryt - Palacio de Comunicaciones

Paseo del Prado, Madryt – Palacio de Comunicaciones

Kolejna niespodzianka to taka, że około 1 w nocy zaczynają zamykać ogródki i puby. Dziwne.Ale to zapewne ukłon w stronę mieszkających w tej dzielnicy.

Nocny spacer Paseo del Prado - Madryt

Nocny spacer Paseo del Prado – Madryt

W jednej z kilkunastu odwiedzonych, lituję się nad nami barman i sprzedaje butelkę wina, nawet niezłe i dostajemy do tego tapasy ekstra – for free. Jest toast za cudowny weekend.

Ponieważ kolejne próby znalezienia otwartego lokalu kończą się niepowodzeniem, wracamy do pokoi i raczymy się zakupionym jeszcze w Modlinie białym winem.

Madryt nas przywitał. Śmiejemy się i radujemy, bo taka atmosfera i luz były nam potrzebne.

Śniadanie i tak się odbyło tylko później - churros, czekolada i sok z pomarańczy - zestaw obowiązkowy

Śniadanie i tak się odbyło tylko później – churros, czekolada i sok z pomarańczy – zestaw obowiązkowy

Około 3 nad ranem decydujemy się jeszcze wyjść i spróbować coś zjeść. Miały być churros, ale chyba za wcześnie.

Kończymy ten bardzo długi dzień / noc w meksykańskim barze zamawiając pyszne quesadillas.

Chwilę później padamy zmęczeni i śpimy do 10 rano.

Czas na zwiedzanie, relaks i poczucie, że Madryt jest właśnie tym właściwym miejscem na krótki wypad a nie Barcelona.

Data wpisu by Julek in Jump for a weekend, Madryt, Wędrówki Umysłu, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »