Lwowskie historie. Wyjazd trochę na wariackich papierach

Just Lviv it

Just Lviv it

Nie boisz się tam lecieć? – pytanie powraca do mnie jak bumerang każdorazowo, gdy wybieram kierunek podróży (gdzie coś się dzieje). Ostatnio padło rok temu, jak leciałem do Moskwy.

To daje mi do myślenia i pokazuje obraz propagandy medialnej.

Skoro latają tam samoloty, znaczy jest ok. Z tą interpretacją pozostaję i niczym niezrażony ruszam odkrywać.

Jest to dla mnie bardzo ważna podróż sentymentalna, bo inicjuje (w pewnym sensie) mój projekt, który od dawna kiełkuje mi w głowie. – Śladami przeszłości mojej rodziny.

Mój brat wielokrotnie był we Lwowie, więc w rozmowie telefonicznej otrzymuję pakiet porad i cennych wskazówek. Zaopatrzony w nadzieję i podekscytowany podróżą wsiadam wsiadam do samolotu.

Pierwszy komunikat kapitana – lot będzie trwał jedynie 40 minut!!!

Sporo miałem takich krótkich rejsów między innymi z Wrocławia do Warszawy i raz z Ho Chi Minh City w Wietnamie do Siem Reap w Kambodży (ten był chyba nawet krótszy).

Nowe lotnisko we Lwowie

Nowe lotnisko we Lwowie

Reasumując. Z Warszawy blisko i szybko.

Czas przygotować marsz rutę na dziś i jutro.

Lotnisko nowoczesne i puste. Klika samolotów na dzień.

Pierwszy uśmiech w informacji turystycznej – pani mówi po Polsku – szybkie info i look na mapę miasta. Taxi koszt około 100 hrywien (około 16zł), Marszrutka 3 hrywny (0,48 groszy).

Marszrutka linii 48 z lotniska dowiezie Cię do centrum

Marszrutka linii 48 z lotniska dowiezie Cię do centrum

Oczywiście decyduję się na opcję lokalnego busa z autochtonami jako towarzystwo. W cenie możliwość podziwiania miasta (a że pojazd powoli się toczy, jest czas na dokładne odkrywanie tego co przy trasie).

Podróż do centrum zajmuje jakieś 35 – 40 minut, zależnie od natężenia ruchu.

Drugi szok to hotel. Zabytkowa kamienica przy ulicy Szewczenki 28 została zbudowana w 1897 roku. Styl neo rococo widać na każdym kroku (jest to oczywiście misternie odrestaurowany pierwowzór stylu). Na początku, jeszcze przed wojną mieściło się tutaj kino WARSZAWA (to tylko jedna z nazw na przestrzeni stulecia istnienia kina).

Śladami historii

Śladami historii

W restauracji należącej do hotelu można odnaleźć czarno-białe fotografie z tamtego okresu. Łza w oku się kręci.

Mój skromny apartament

Mój skromny apartament

Hotel Modern Art ma 3*. I taki zazwyczaj jest dla mnie ok, bo przecież i tak tylko tam śpię. Gdy zaprowadzono mnie do pokoju, oczy wyszły mi na orbity, bo okazało się, że mam luksusowy apartament w sercu miasta. Jakoś to przeżyję.

Pierwszy raz oferta pokazana w internecie była słabsza niż rzeczywistość.

Czas na pierwszy spacer po ulicach Lwowa.

Piękne miasto, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. Tak chyba mogła kiedyś wyglądać Warszawa (chociaż starzy mieszkańcy Lwowa twierdzą, że ich miasto to nic w porównaniu z przedwojenną stolicą Polski).

Rynek miasta Lwowa

Rynek miasta Lwowa

Na rynku starego miasta siadam w jednym z ogródków i zamawiam piwo. Pełno ludzi a przecież to środek dnia.

Taka modelka

Taka modelka

Przemykają stare, hałasujące tramwaje, wystrojone w suknie z epoki początku 20 wieku dziewczyny spacerują z koszami wypełnionymi słodkościami, zachęcając do zakupu lokalnej delicji a młodzieńcy w strojach szlacheckich zachwalają restauracje.

Każda z kamienic ma odrębną, ciekawą historię

Każda z kamienic ma odrębną, ciekawą historię

Powiewają dumnie błękitno – żółte flagi. Miasto żyje jakby nic wewnątrz kraju się nie działo. Muzyka dobiegająca z polifonicznego głośnika sprawia, że mam jakieś cofnięcie się w czasie.

Obrzeża miasta to typowa komuna jaką pamiętam. Stare, brzydkie blokowiska, szaro i ponuro a w tym wszystkim zdezelowane Marszrutki i Trolejbusy z czasów ZSRR – centrum miasta to inny świat.

Zeniuk?? Dobre piwo zawsze....

Zeniuk?? Dobre piwo zawsze….

Plan zwiedzania to jedno, ale realizacja to dopiero wyzwanie. Człowiek chciałby wszystko i to najlepiej w tym samym czasie.

Przemieszczam się ulicami miasta i docieram do Katedry Armeńska. Z zewnątrz niepozorna, ale coś mi karze wejść do środka. Oczom ukazuje się olśniewających rozmiarów ołtarz z kolorowymi mozaikami. Jest bardzo klimatycznie.

Katedra Ormiańska

Katedra Ormiańska

Następny na trasie jest były klasztor Dominikanów (obecnie unicka cerkiew świętej Eucharystii jest jednym z najpiękniejszych barokowych zabytków Lwowa) a tuż obok Royal Arsenal.

Kościół Dominikanów

Kościół Dominikanów

Natykam się także na.. Nikifora. Siedzi sobie spokojnie na ławeczce w centrum miasta i pozdrawia przechodniów.

Nikifor pozdrawia

Nikifor pozdrawia

Tuż obok widzę spory tłumek ludzi, więc kieruję się w tamtym kierunku – ach ta ciekawość….

Na placu pod pomnikiem Fedorowa trwa bazar staroci. Książki, odznaki i medale z czasów Związku Radzieckiego, bibeloty.

Pchli targ w centrum miasta

Pchli targ w centrum miasta

Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale właśnie tutaj spotykam Polaka mieszkającego we Lwowie – pana Romana. Szybko opowiada mi skąd jest, gdzie mieszka, gdzie w Polsce był, pracował. Totalna otwartość i szczerość. Potem cak, cak i paluszkiem pokazuje gdzie co się znajduje wokół nas.

Niesamowite przeżycie dla mnie i na długo pozostanie w głowie.

Data wpisu by Julek in Jump for a weekend, Lwów, Ukraina, Wędrówki Umysłu, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »