Kadriorg, Roof of Linnahall, Rusałka i najpiękniejszy widok na panoramę miasta.

Miasto można oglądać z różnych perspektyw - tutaj widok z Skoone Bastion (fragment fortyfikacji miejskich)

Miasto można oglądać z różnych perspektyw – tutaj widok z Skoone Bastion (fragment fortyfikacji miejskich)

Dobrze zaplanowany dzień, to dzień wykorzystany do granic możliwości. Gdy zwlekam się (dosłownie) do hotelu na obolałych nogach i padając na łózko, uśmiecham się sam do siebie wspominając co widziałem, przeżyłem – dociera do mnie, że takim właśnie ten dzień był.

Dobry dzień to taki, kiedy mam ciągły niedosyt wiedzy i wieczorem sięgam po przewodnik lub odpalam internet (o ile akurat działa WIFI) i uzupełniam wiedzę lub ją utrwalam, żeby jak najmniej mi umknęło.

W Tallinnie każdy dzień, był dobrym dniem.

Smacznym (o tym już wkrótce), intensywnym i innym od poprzedniego.

Mapa.

Mapę Tallinna bez problemu i za darmo otrzymacie na lotnisku

Mapę Tallinna bez problemu i za darmo otrzymacie na lotnisku

Na lotnisku zdobyłem bez problemu mapę miasta i od razu oczyma wyobraźni chłonąłem cal po calu. Gdzie, kiedy pójdę, co najpierw chcę zobaczyć.

Taki efekt skali i zachłanności podróżniczej.

Oj można się lekko rozczarować w stolicy Estonii, weryfikując mapę z rzeczywistością.

Centrum Tallinna jest stosunkowo malutkie. Ale co się dziwić jak cały kraj jest mały – zamieszkuje go około 1,2 mln mieszkańców!!!!

Plusem zwiedzania takiego miasta jest to, że spokojnie wszędzie można dojść na piechotę.

Kościół Św. Olafa

Kościół Św. Olafa

Gdy jest pogoda (a była w tym dniu) numerem 1 jest wejście na wieżę kościoła Św. Olafa.

Koszt biletu 2 EUR.

Dobrze wiedzieć co mnie czeka

Dobrze wiedzieć co mnie czeka

Jedyne 258 kamienne, wąskie schody, wijące się jak serpentyna stromo w górę. Niezła gimnastyka, gdy trzeba przepuścić kogoś, kto akurat schodzi z wieży – ale jest to możliwe.

Mimo, że regularnie ćwiczę - zadyszki dostałem.

Mimo, że regularnie ćwiczę – zadyszki dostałem.

Dla widoku na panoramę miasta – warto. I jak napisałem powinien to być żelazny punkt każdej wycieczki realizowanej w tym mieście.

Absolutnie magiczny widok na starówkę z wyłaniającym się wzgórzem Toompea

Absolutnie magiczny widok na starówkę z wyłaniającym się wzgórzem Toompea

Jak już człowiek się mocno napatrzy, chłonąc topografie i uroki miasta, można ruszać dalej. Najlepiej ulicami Laboratoorium, Kooli, Gumnaasiumi (co oni maja z tymi o i a podwójnymi?), wzdłuż zachowanych i odrestaurowanych, średniowiecznych murów miejskich z 13 wieku.

Średniowieczne mury miejskie

Średniowieczne mury miejskie

Niesamowita atrakcją jest spacer po nich (o ile ktoś nie ma lęku wysokości, bo wyznaczone trasy zabezpieczone są drewnianymi balustradami) – wejście na mury to koszt 2 EUR.

Średniowieczny Tallinn - na wzgórzu Toompea

Średniowieczny Tallinn – na wzgórzu Toompea

Nie nastawiajmy się na długi spacer, bo dla turystów udostępniony jest niewielki odcinek murów. Widok mniej ujmujący niż z wcześniej wspomnianej wieży, ale nie wejść to potem żałować.

Widok z murów

Widok z murów

O atrakcjach i zabytkach Tallinna już dość szczegółowo Wam pisałem, zatem po efekcie WOW z wieży kościelnej i mniejszym z murów miejskich, wydeptaniu ścieżek po starówce (najstarszą kawiarnię w mieście, tak rzewnie opisaną w przewodniku, mijałem podczas mojego pobytu chyba z 20 razy – a jak się zdecydowałem wejść do środka na kawę to bardzo się rozczarowałem – ale można tam skorzystać z darmowej toalety – więc jakiś plus jest) – ruszam poza obręb średniowiecznego Tallinna.

Wystarczy kilka kroków i jesteśmy poza starówką

Wystarczy kilka kroków i jesteśmy poza starówką

Pierwszym na liście jest Dach Linnahall – pozostałość po Sowietach, trzymana chyba tylko dlatego, że nie ma pomysłu na zagospodarowanie tego gigantycznego obiektu. Był wybudowany w 1980 roku na potrzeby odbywającej się w ZSRR Olimpiady letniej (Estonia wchodziła wtedy w skład republik). Obiekt służył jako park regat. Obecnie położenie daje jedynie możliwość długiego spaceru z zakończeniem na schodach z widokiem po całej zatoce, dokach i porcie miasta. Młodzież lubi tutaj raczyć się piwem, obserwując zachód słońca i przypływające promy z Helsinek.

Czasy świetności ma już za sobą - obecnie ulubione miejsce spotkań młodzieży przed wieczornym clubbingiem

Czasy świetności ma już za sobą – obecnie ulubione miejsce spotkań młodzieży przed wieczornym clubbingiem

Niestety obiekt bardziej straszy niż ujmuje – wielka szkoda, że miasto z nim nic nie zrobiło.

Kolejną, acz oddalona atrakcją (przynajmniej w moim odczuciu) miasta, jest oddalony o jakieś 30-40 minut spaceru od centrum KADRIORG.

Jeżeli marzycie o zabiciu czasu, zobaczeniu czegoś ciekawego i pobudzeniu swojej wyobraźni. Gorąco rekomenduje udać się na odkrywanie innego oblicza miasta.

Po pierwsze w trakcie wędrówki, mijacie już regularne miasto z licznymi butikami (outletowymi), marketami (gdzie można w przestępnej, nieturystycznej cenie nabyć najsłynniejszy likier Vana-Tallinn, smaczny chleb i piwo).

Po drugie większość turystów decyduje się pozostać w obrębie starówki – myśląc chyba, że to cale miasto, – z pożytkiem dla tych co tłumów nie lubię (zdecydowanie się do nich zaliczam).

Po trzecie Kadriorg jest skarbnicą niedocenionych zabytków miasta.

Taki jest właśnie Kadriorg

Taki jest właśnie Kadriorg

Wśród romantycznych XIX i XX wiecznych drewnianych willi związanych bezpośrednio w z Rosyjskim Carem Piotrem Wielkim i ówczesną arystokracją, odnajduję ciszę i spokój.

Największe atrakcje to sam park Kadriorg w centrum którego znajduje się Pałac Kadriorg – obecnie Muzeum sztuki (czynne od wtorku do niedzieli – ja byłem w poniedziałek – wstęp 4.80EUR).

Pałac Kadriorg - obecnie Muzeum Sztuki

Pałac Kadriorg – obecnie Muzeum Sztuki

Nieco wyżej Pałac Prezydencki – co ciekawe praktycznie nie ogrodzony (muszą sobie nieźle ufać, bo jak spoglądam na ten Warszawski to raczej mam skojarzenia z pilnie strzeżoną twierdzą) i z brakiem szczęścia do muzeum, szybko wraca do mnie promyk nadziei bo akurat odbywa się zmiana warty przypałacowej.

Pałac Prezydencki

Pałac Prezydencki

Krętymi alejkami parku podążam do ostatniego punktu programu – pomnika „Rusałki”. Brzmi romantycznie. Pomnik stoi przy Narva Mint, granicząc z plażą miejską.

Romantyczna plaża miejska?

Romantyczna plaża miejska?

W miarę zbliżania się do morza, widzę przepiękną kobietę, delikatnie unoszącą dłoń, dzierżącą krzyż prawosławny, rozpościerającą skrzydła w blasku słońca.

Russałka

Russałka

Tak poznaję Rusałkę. Niestety Poza pięknym imieniem w symbolice nie ma nic romantycznego, ponieważ pomnik powstał, aby upamiętnić śmierć 177 rosyjskich żołnierzy, którzy zatonęli w 1893 roku na pokładzie okrętu wojennego o dźwięcznej nazwie „Russałka”.

Ironia losu.

Data wpisu by Julek in Estonia, Jump for a weekend, Tallin, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »