Julek na Chilly Out w Rzymie.

Ilekroć pojawiam się w jakimś historycznym miejscu – a takim bez wątpienia jest dla mnie Rzym. Uruchamia się w mojej głowie rozważanie.

Jak to jest możliwe?

Siedzę sobie w słoneczku, popijam winko i patrzę na olśniewający, zachwycający Panteon. W głowie się nie mieści, że ta konstrukcja stoi tutaj nieprzerwanie od ponad 2000 tysięcy lat. Czujecie??

Jak to jest możliwe, że tak majestatyczna konstrukcja, zbudowana z takim wyczuciem, precyzją i kunsztem z magicznym okulusem w sercu sufitu (jedynym otworem dającym światło dla całego kościoła), oparła się zębowi czasu.

Dla uzmysłowienia Wam, przytoczę kilka dat. 27r. p.n.e. na zlecenie Marka Agryppy powstaje tutaj świątynia na planie prostokąta. Jako cel nadrzędny ma za zadanie służyć szerzeniu kultu rodziny panującej. Ta pierwotna nie przetrwała. Strawił ją pożar dość szybko.

Nowa w tym miejscu wybudowana w latach 118-125. n.e.

Dla mnie osobiście, jest to nie do ogarnięcia!!!

Nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że w Polsce jakieś 900 lat po wybudowaniu tej świątyni, przyjmujemy chrzest. Czyli oględnie mówiąc z dziczy i buszu wychodziliśmy, a duma naszą były grody z drewnianych pali. Taki Kajko i Kokosz (jak ktoś nie kojarzy to zapraszam do ciotki Wikipedii) kontra Imperium Rzymskie.

Kurczę, te przemyślenia wracają jak bumerang. Gdy zwiedzałem Angor Wat w Kambodży (kiedyś Wam o tym opowiem), Egipt, Meksyk, Indie czy Tajlandie – wszędzie tam mniej więcej w czasie gdy powstawała w Rzymie ta budowla, także funkcjonowały milionowe społeczności, które wysoko rozwinięte, wykształcone, z wiedzą tajemną medyczną funkcjonują prężnie i na bogato.

No może z takim małym ALE

Tych cywilizacji już nie ma, a nasza daje radę. Czyli lepiej powoli a dokładnie??

Zaczynam liczyć lata. 1333 rok królem Polski zostaje Kazimierz Wielki. Jak wszystkim dobrze wiadomo z historii król, który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną.

Jakaś zaćma padła mi na mózg. Nie mogę skojarzyć, który to był z Piastów? Kiedyś byłem dobry z historii, ale lata lecą i niestety, starość nie radość. Bez siostry Wiki ani na krok. Takie to mamy czasy.

Był Mieszko I, potem Bolesław Chrobry…. kto był następny??

Hmm…

Jeszcze raz. Mieszko, Bolek.. Na końcu Kaziu. A kto był pomiędzy?

Cisza… Patrzę sobie na Panteon… cisza… popijam winko i myślę… cisza…

Ehh …. szkoda dnia no ciul.

Tak. Takiego króla na pewno nie było, za to wyszła cała słoma z moich butów. Reasumując wiedza z historii 5+.

Odegnaj myśli i skup się na tym co przyjemne. A przyjemne jest tak siedzieć i patrzeć. W tle słychać cudowne arie operowa. To artystka uliczna śpiewa dla zgromadzonego tłumu gapiów.

Zmienia się co kilka utworów z gitarzystą, który przywołuje utwory Stinga.

I jedno i drugie pasuje mi do tego chwilowego klimatu.

W ogóle cały Rzym to taki właśnie klimat. Tylko trzeba się wyłączyć z biegu. Odciąć się na chwilę od pracy i dać się wchłonąć w szum tego miasta.

Usiąść sobie na pysznej kawie i zastanowić się jaki następny krok, kierunek.

Dać się zgubić w wąskich uliczkach, zrezygnować z głównych arterii turystycznych. Odkrywać i cieszyć się atmosferą tego miejsca (tak jak pisałem we wpisie „Dolce far niente. Jedz, módl się i kochaj – inspiracją do podróży?” z 23 marca 2014r.).

Chili out można złapać tutaj wszędzie. Na Zatybrzu przy Piazza S. Maria in Trastevere jest kawiarnia Caffe Delle Arance, serwują pyszne cappuccino. Siedzisz i patrzysz na biegający tłum turystów i rzymian. A Ty po prostu odpoczywasz wystawiając twarz do słońca i wsłuchujesz się w bijące dzwony.

Można też po prostu kupić sobie winko, usiąść gdzieś na skałkach i leniwie spoglądać na miasto, ludzi. Każdy sposób jest dobry, byleby w zgodzie z samym sobą.

To co oferuje Rzym, nie znajdziecie nigdzie indziej. Tylko tutaj mieszają się starożytność z czasami obecnymi.

Patrzę na Patneon i myślę na głos:

Ciekawe ile jest kościołów w Rzymie?

Życzliwy głoś z boku mi podpowiada ….. w chu….

No tak się kończy chili out.

Mamy pełne podsumowanie i obraz mojej wiedzy z topografii Rzymu i historii Polski.

Chyba już lepiej patrzeć i chłonąć.

Data wpisu by Julek in Rzym, Włochy

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »