Horsham – takie małe, angielskie miasteczko idealne na weekendowy wypad.

W poszukiwaniu historii

W poszukiwaniu historii

Już dawno planowałem ten wyjazd.

W sumie wyjazd to za dużo powiedziane, krótki wypad na weekend z wizytą u rodzinki.

Kiedyś pisałem, że wcale nie trzeba wydawać dużo pieniędzy na podróże, zwiedzanie, odkrywanie. Wystarczą dobre chęci i odrobina zapału.

Anglia. Jaka na prawdę jest? Z czym nam się kojarzy?

Rodzina królewska, Londyn i jego atrakcje, ruch lewostronny, inny typ gniazdek elektrycznych, oddzielne krany na ciepłą i zimną wodę.

Stereotypy.

Mój plan miasta na dziś

Mój plan miasta na dziś

Poza (już nie pamiętam iloma) wizytami w samym Londynie, krótkimi wypadami do Oxfordu, Readingu, Windsoru, Brighton, i małej objazdówki po Szkocji – tak na prawdę jej wcale nie poznałem.

Zatem czas zacząć od przepięknego Horsham.

Swoją podróż rozpoczynam niefortunnie od opóźnionego samolotu o małe 4 godziny, co automatycznie skraca mi cały pobyt – ale na to wpływu nie mam.

Na miejsce docieram około 1 w nocy i od razu idę spać.

Poranek to uczta dla tych co nie odmawiają sobie niczego na talerzu. Ciocia raczy mnie typowo angielskim śniadaniem.

Za to kocham podróże, można sobie pofolgować

Za to kocham podróże, można sobie pofolgować

Zasilony energią ruszam z wujkiem w miasto.

Spacer rozpoczynam kierując się do West Street, gdzie rozpościera się widok na główny deptak miasta. Stara niska zabudowa i niekończące się witryny sklepowe poprzeplatane licznymi pubami i restauracjami.

Główna ulica miasta - deptak miejski

Główna ulica miasta – deptak miejski

Ale wujek zachęca mnie do innej trasy.

Skręcamy w prawo mijając stary budynek biblioteki i podążamy do St. Mary Church. Droga jest jak z bajki. Kolorowe, stare drzwi wejściowe do posesji, kwiaty powystawiane przed domami, idealna sceneria na romantyczny spacer na przykład.

Gdy już wydaje mi się, że więcej mnie nie zaskoczy, po kilku krokach odkrywam kolejne cudo.

Julek w podróży

Kościół w typowo brytyjskiej zabudowie został ukończony w 1247 roku i obecnie jest najstarszym budynkiem w mieście. Na przestrzeni wieków był rozbudowywany, przebudowywany, jednak jego charakter twardo stał na straży miasta.

Historia tego miejsca to także stary cmentarz rozpościerający się wokół kościoła. Mnie od razu włączają się jakieś zapędy poznania dokładniej historii tego miejsca.

Ciekawe jakie tajemnice kryje ta ławka?

Ciekawe jakie tajemnice kryje ta ławka?

Niestety, gdy już kierowałem się do środka, okazało się, że właśnie rozpoczyna się ceremonia ślubna i nie będzie mi dane wejść do środka. Szkoda.

Kilka dosłownie kroków od kościoła jest kolejna skarbnica tego miasta. Zabytkowy cmentarz na którym miejsca ostatniego spoczynku znaleźli najwięksi tego miasta.

Wejście na zabytkowy cmentarz

Wejście na zabytkowy cmentarz

Na przykład grobowiec rodziny Hurst – fundatorów parku miejskiego, ale jak to określił mój wujek – byli też właścicielami połowy Horsham. Ciekawe do kogo należała druga połowa?

Julek w podróży

Tutaj też mam okazję spotkać wiosnę. Tak dokładnie! W pierwszym dniu wiosny witają mnie dywanem usłane krokusy.

Julek w podróży

Z cmentarza kieruję się do serca miasta zwanego Carfax. Ja bym powiedział, rynek miasta, ale angole chyba nie wiedzą co to jest.

Zatem w Horsham jest Carfax. Centralny plac na którym odbywają się dwa razy w tygodniu targi jedzeniowe, ogrodowe, antykwariatowo, bibelotowe.

Droga do serca miasta

Droga do serca miasta

Z placu niedaleko już jest do najstarszego w mieście centrum handlowego zwanego Swan Walk. Sam deptak handlowy niczym nie zachwyca, ale warto się przespacerować i przyjrzeć się niesamowitej fontannie ze startującymi łabędziami. Majstersztyk.

Zacząłem się zastanawiać i spytałem ciotkę czy z tego miasta pochodzi ktoś znany i czy na przykład mieszkał tutaj ktoś z rodziny królewskiej lub z dworu.

Jednym tchem wypada Percy Bysshe Shelley – poeta żyjący na przełomie 18 i 19 wieku. Mieszkańcy miasta są dumni widać, że właśnie tutaj się urodził.

Stara zabudowa miasta

Stara zabudowa miasta

Ciotka też zwraca mi uwagę, że spacerując, zwiedzając Horsham trzeba iść z głowa zadartą do góry. I nie sjest to jakaś fanaberia i próżność. Po prostu najciekawsze perełki architektoniczne zaczynają się na poziomie plus 1. Czytaj pierwsze piętro.

I faktycznie. Liczne witryny sklepowe zapaskudziły piękno jakie kiedyś można było podziwiać w mieście. Na szczęście ocalało wszystko powyżej parteru.

Julek w podróży

Odkryliśmy też, że nie do końca warto podążać z głową w chmurach, bo miasto zorganizowało na West Street nową atrakcję. cały deptak usłali kamiennymi tabliczkami z notkami historycznymi dotyczącymi znanych osób z miasta.

I dzięki takiemu odkryciu, dowiedzieliśmy się że miasto ma jakieś powiązania z jedną z żon Henryka VIII. Czy to plotka, czy prawda – miasto się tym chwali.

Spacer późną porą kończymy w Restauracji „Meat in the middle” na przepysznych hamburgerach i angielskim piwie.

pychota

pychota

Niestety jak wspomniałem to był bardzo krótki wypad i już następnego dnia po kolejnym przepysznym śniadaniu muszę się zbierać na lotnisko i wracać do domu.

Na szczęście w tym roku wyjazdów weekendowych będzie dość sporo – na razie kalendarz zapełniony do czerwca.

Data wpisu by Julek in Anglia, Jump for a weekend, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »