High Line – raj na ziemi czy dżungla w sercu miasta

Jak tylko przeczytałem o tym miejscu już wiedziałem - tam na pewno przybędę

Jak tylko przeczytałem o tym miejscu już wiedziałem – tam na pewno przybędę

Każde miasto ma swoją zapomnianą tajemnicę lub legendę.High line jest jedną z nich.
W Nowym Jorku trudno jest mówić o legendach sięgających czasów starożytnych, ale jak na młode miasto i bardzo prężnie rozwijające się, za każdym rogiem ukryta jest jakaś historia.

W czasach kolonialnych, kiedy Ameryka prężnie eksplorowała zachodnią cześć kraju, niezwykle ważnym był transport kolejowy. Nowy Jork jako najważniejszy z portów przeładunkowych dysponował olbrzymimi magazynami a także rozbudowaną siecią linii kolejowych. Niestety, linie te najczęściej przechodziły przez całe miasto, co w efekcie przyczyniało się do licznych śmiertelnych wypadków z udziałem mieszkańców. Taka mroczna strona technologii.

Miasto zdecydowało o wybudowaniu estakady, którą poprowadzone zostały tory kolejowe. Co z kolei dało odciążenie dla ulic NYC i usprawniło komunikację miasta.

Ale. No właśnie zawsze jest jakieś ale. Stany Zjednoczone technologicznie były bardzo mocno zaawansowane i szybko rozwijały się nowe pomysły. Budowano liczną sieć autostrad, a w latach 70 XX wieku kolej zaczęła mocno tracić na rzecz transportu samochodowego.

I jak to bywa w takich sytuacjach, pozostawione same sobie torowiska na estakadzie, zaczęły rdzewieć, obrastać krzaczorami i generalnie tworzyć klimat jak z filmów grozy. Pamiętam w moim rodzinnym mieście – Świdnicy, po upadku komunizmu i przeobrażaniu się systemu, także wiele miejsc dawnej świetności zaczęło podupadać i straszyć. W takich sytuacjach miasto niestety z braku (zazwyczaj) funduszy, idzie na łatwiznę i podejmuje decyzję – wyburzamy.

Tak było i w przypadku High Line – na szczęście znalazła się grupa fanatyków i obrońców takiego miejsca, powstało „Towarzystwo przyjaciół High Line”, zaczęto pozyskiwać fundusze, i co najważniejsze walczyć o zachowanie historycznego miejsca.

Dzięki takim ludziom jak Joshua Davis czy Robert Hammond powstało cudowne, magiczne miejsce, łączące w sobie przeszłość – czytaj torowiska na estakadzie z teraźniejszością czyli przecudnymi terenami zielonymi (towar deficytowy każdego miasta).

Jak tylko pierwszy raz przeczytałem o tym miejscu od razu postanowiłem, że tam pojadę i wiecie co?? Nie zawiodłem się. Tak jak sobie wyobrażałem, tak dokładnie zobaczyłem. Trzeba mieć dużo fantazji i samozaparcia, żeby stworzyć w centrum miasta niesamowite dzieło sztuki. Trzy w jednym: zabytek, estakada z torowiskiem i magiczny park miejski.

Przewrotnie stał on się jedną z atrakcji miasta (ilość turystów powoduje, że jest bardzo tłoczno i ciasno), ale też ulubioną oazą odpoczynku dla nowojorczyków. Majstersztyk kunsztu i pomysłowości, przeplatanie się trawników, unikatowych roślin z pozostawionymi torami kolejowymi, trasami spacerowymi oraz cudownymi szezlongami umiejscowionymi bezpośrednio na torach, dzięki czemu w zależności od padania promieni słonecznych można je swobodnie przesuwać.

Liczne knajpki, puby, restauracje zlokalizowane na i pod High Line umilają czas licznym odwiedzającym to miejsce.

Takie bajki mogą powstać tylko w NYC.

Data wpisu by Julek in Nowy Jork, USA, Wędrówki Umysłu, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Agnieszka Potocka

    Och, chciałabym bardzo zobaczyć to miejsce, rewelacyjna przestrzeń!

    • To prawda. Czytając opis w książce „Nowy Jork” Magdaleny Rittenhouse zakochałem się. Poklikałem w necie i już wiedziałem, że muszę tutaj trafić. Samo miejsce jest cudowne, ale historia tego miejsca powoduje, że odbiera się je zupełnie inaczej

Translate »