Fauna flora na Sri Lance

20130430_09.29.50
Niezbędnym na wyposażeniu podróżnika jest aparat fotograficzny. Ten w telefonie także może być. I polowanie na piękną faunę i florę można zacząć.

Atrakcją, każdego nawet najmniejszego wyjazdu jest fauna i flora. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak kolorowy i pięknyjest nasz świat i ile tajemnic przed nami ukrywa. Tylko dla bardzo wprawnego oka, zapału i cierpliwości jesteśmy w stanie odkrywać, coraz to nowe gatunki.

Jedziemy sobie naszą ekipą samochodem, z zawrotna prędkością 40 km/h po tzw. autostradzie (czytaj droga jednopasmowa)na Sri Lance. Nasz kierowca z przewodnikiem lokalnym opowiadają nam, ile to gatunków zwierząt występuje na tej małej, acz pięknej wysepce.

Musicie uważnie obserwować – mówi pierwszy.

W każdej chwili nawet przy drodze możemy natknąć się na jakieś zwierzę – kontynuuje drugi

Tak, tak już to widzę – przecież nie pierwszy raz, dla ociemniałych turystów, lokalesi próbują kit wciskać.

Nie powiem, fajnie byłoby w naturalnym środowisku spotkać jakiegoś słonia czy innego tygrysa, ale proszę Was ściemniać to my a nie nas.

Jak tylko dokończyłem swoją myśl, słyszę okrzyk kierowcy. Oglądam się na niego i widzę, że energicznie wymachuje ręką w prawą stronę. Przesuwam spojrzenie w kierunku, który wskazuje i moim oczom ukazuje się najprawdziwszy – słoń.

Szczęka mi opada – myślę sobie, to nie możliwe, przecież jesteśmy na „autostradzie” – a jednak pan kierowca miał rację. Trzeba obserwować. Ten akurat to mały jeszcze słonik, przechadza się wzdłuż drogi i zajada smacznymi listkami.

Ok. Myślę sobie i jednocześnie zagaduję do znajomych:

Słuchajcie oni nie żartują, trzeba się rozglądać skoro to taki dziki kraj. Pewnie wiedzą co mówią.

Tak oczywiście, każdy ma za zadanie wypatrywać – tylko czego my mamy szukać?

Daleko nie ujechaliśmy a nasz przewodnik znowu krzycząc, wskazuje nam coś przy ulicy.

Ale o co chodzi znowu słoń?? Jaki słoń? Gdzie?

Tym razem trzeba obniżyć spojrzenie na ziemię, gdyż prawię pełzając przy ulicy podąża  ….

Waran padlinożerca.

No to się nazywają atrakcje.

Podoba mi się taka podróż.

Podczas pierwszego postoju, przy jednej ze świątyń – nasz uprzejmy pan wskazuje coś na drzewie.

Przyznam, trochę to mnie zaczyna śmieszyć. Nie przygotowałem się do tej wyprawy i nie wiem za każdym razem, czego mam wypatrywać. To tak wiecie, Ty coś widzisz i krzyczysz do znajomych. Zobaczcie tam, tam a wszyscy gdzie?

No tam!! Ty to widzisz, reszta nie widzi. Zaczyna się tłumaczenie, wymachiwanie – a obiekt nie siedzi w miejscu, tylko się przemieszcza. Jeszcze jak jest to słoń to pół biedy – ale wiewiórka:

Ta akurat to wiewiórka olbrzymia, występuje tylko na Sri Lance – jest ich tutaj kilka odmian.

Są tez sympatyczne burundki palmowe których jest pełno na całej wyspie.

I pod względem ilości to chyba przebijają je tylko wszechobecne małpy. O ile będąc w Tajlandii i pierwszy raz spotkawszy małpę na wolności jakoś się tym ekscytowałem (nadal się ich boję i im nie ufam) o tyle na Sri Lance były dosłownie wszędzie, i po dwóch dniach już nie robiły na mnie wrażenia.

To chyba mogę porównać to zjawisko do naszych polskich gołębi. Są wszędzie.

To co najtrudniejsze do zobaczenia. A może i lepiej, żeby nie spotkać każdego gatunku. To węże. Ja miałem przyjemność – wątpliwą zaznaczam – spotkać kobrę w Wietnamie i to tuz przed moim bungalowem w hotelu. Tego widoku i paraliżu decyzyjnego długo nie zapomnę. Ale, na Sri Lankę jeździ się oglądać plantacje herbaty. Piękne, rozłożyste na wzgórzach, krzaki herbaty. Zbieraczki liści herbaciany najczęściej giną od ugryzień węży, których odmian jest tutaj od pyty. Mieszkają wszędzie, a ich ulubionymi rewirami są między innymi plantacje herbaty. Trzeba uważać i się rozglądać. Tylko weź tu wypatrz węża w tym buszu:

Mądry Polak po szkodzie (zwykło się mówić). Podobnie rzecz się ma na Bali, na polach ryżowych. Hasałem sobie z aparatem po dzikich uprawach i cykałem fotki. Ach było uroczo i zachwycającą. Na szczęście nic mi się nie stało. A dopiero po tej przygodzie przeczytałem w przewodniku, że po polach najlepiej chodzić w obecności lokalnego przewodnika, który jest wyczulony na bezszelestne przemieszczanie się licznie żyjących na polach węży.

Dolina Hortona. Park narodowy na Sri Lance. Jedziemy samochodem do miejsca postoju. Już widzę z daleka olbrzymią tablicę informacyjną.

Nie karmić małp, uwaga na kradzieże przez małpy, zabezpiecz swój plecak. Ok. Zrozumiałem. Tak też robię. Czeka mnie długi spacer. Ale zanim, to jeszcze kawałek autem.

Pan sympatyczny kierowca znowu czaruje:

Na tej równinie zamieszkują lamparty i jak będziemy mieli odrobine szczęścia to je zobaczymy (to szczęście jest tutaj towarem reglamentowanym). A ponieważ ja z reguły taki lucky chłopak jestem. To już po chwili ja zaczynam krzyczeć w samochodzie:

Stop, stop. Wracamy cofać się.

Co się dzieje – o co chodzi??

Lamparty, lamparty!!!!

Wszyscy najpierw patrzą na mnie jak na głupka, potem na miejsce które wskazuje i zapada cisza.

Bo na polanie pod lasem siedzi olbrzymi lampart. A chwilę potem z lasu wychodzą jeszcze dwa mniejsze kociaki.

Ot i takie szczęście nas spotkało.

Po krótkiej obserwacji jedziemy dalej (przykro mi, ale fotki z mojego telefonu nie pokazują nic z tych lamparcich polowań) i dopiero wtedy przewodnik z kierowcą, przyznają się, że wszystkim turystom opowiadają te same historie, że lamparty są.

Ale oni sami dopiero z nami zobaczyli je pierwszy raz na oczy!!! Czujecie!!

Na koniec spotykamy sympatycznego jelenia.

Prawdą jest, że podczas każdej podróży musisz mieć otwarte oczy szeroko. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile możesz przegapić. Dlatego uważnie się rozglądaj i podziwiaj nasz piękny świat.

 opis zdjęć:

1. Sri Lanka – plantacja ananasów

2. Sri Lanka – słoń przy autostradzie

3. Sri Lanka – waran przy autostradzie

4. Sri Lanka – wiewiórka olbrzymia

5. Sri Lanka – wiewiórka burundka

6 – 8. Sri Lanka – małpy, małpy, małpy

9. Praga – zawieruszyły się dwa gołębie na potrzeby tej historyjki

10. Sri Lanka – pola herbaciane

11. Bali – pola ryżowe

11. Sri Lanka – dolina Hortona – spotkanie z jeleniem.

Data wpisu by Julek in Sri Lanka, travel style

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »