Efekt domina – najdłuższe 24 godziny w podróży Julka!!!

Widok nocą z samolotu - magia

Widok nocą z samolotu – magia

No właśnie, wybór był taki:

Płacę regularną cenę i nie mam na zakupy w NYC i hotele (bo miało być tanio, no nie Sylwia) lub płacę 800 zł a różnicę do ceny tradycyjnego przelotu, wydaję na noclegi, ciuchy i jedzonko.

Wybrałem opcję tańszą i dlatego podróż z NYC do Warszawy zajęła mi około 24 godzin.

Lotnisko JFK przyjęło mnie gościnnie. tanie loty do Nowego Jorku na portalu – Centerfly.pl


– NEXT – krzyczy pani z obsługi naziemnej

– Dzień dobry – uśmiecham się – do Warszawy poproszę.

– Ale bagaż mogę nadać tylko do Londynu – informuje mnie pani

– Jak to? – pytam zdziwiony – jak tutaj leciałem można było nadać na całość podróży

– Niestety macie Państwo kolejny lot za dwa dni i do tego inną linią i nie możemy tak zrobić (Nasza obsługa na CHOPIN AIRPORT mogła)

– No skoro nie można to nie, chociaż to dziwne, że w jedną stronę można a już na powrót nie – kwituję

Pani coś tam sprawdza, walizki już jada na belt i nagle, podchodzą dwie inne kobiety z obsługi i zaczyna się debata. Zatrzymują belt – jest szansa

– Hmm Polska to w Europie? – pyta jedna.

Nieźle myślę.

– Tak i do tego należą do UE, wiec chyba można im bagaż puścić – stwierdza druga

Będzie dobrze.

Ale jednak po kilku minutach klikania w ekran komputera, bagaże odjeżdżają i tyle nam pozostało.

Dzięki mojej ulubionej karcie PRIORYTY PASS mogłem czekać na samolot w business lounge (o tym jeszcze nie pisałem, ale ta karta jest przepustką zawsze do tych poczekalni, bez względu na to jaką linią i programem podróżujesz – nawet RYANAREM).

Lot do Londynu szybko zleciał (całe 6 godzin) i:

– Proponuję od razu się odprawić na lot do Warszawy i nadać ten cholerny bagaż, żeby się z nim nie nosić.

– Tak zróbmy – stwierdza ekipa.

Szybko znajdujemy kiosk samoobsługowy BA i wykonujemy odprawę, dostajemy boarding card i tag-i (paski do nadania walizek). No to ruszamy do stanowiska drop off, aby nadać bagaż.

– Dzień dobry – uśmiecham się do pani

– Dzień dobry, poproszę karty pokładowe, dokąd Państwo lecą – pyta sympatyczna Brytyjka

– Do Warszawy – odpowiadam

Kładę pierwszą walizkę na wagę, potem kolejną. Walizki już jadą w świat.

WTEM

Podchodzi druga pani i coś jej tam zaczyna tłumaczyć, że to dopiero lot na jutro, że tak nie można, że musi to cofnąć.

Mam jakieś też-ewe chyba (dopiero co była akcja z walizką w NYC).

– Widzicie Państwo, ponieważ lot jest dopiero jutro, nie mogę jednak nadać tych bagaży. Bagaż można nadać na dwie godziny przed odlotem (jeszcze 15 minut wcześniej można było, teraz już nie).

– A co z tymi walizkami co już zostały nadane? – pytam

– Ach te, zostały anulowane Tagi i trzeba pójść na halę przylotów, tam będzie wisiał telefon, zadzwoni Pan do security, ktoś po Pana wyjdzie i zabierze, żeby znaleźć te walizki i odebrać.

– A Tagi?

– Tagi są anulowane, więc jutro trzeba poprosić o nowe – stwierdza kobieta

– A To chyba Pani powinna z nami pójść i nam pomóc – mówię z lekko narastającą frustracją.

Kurde miało być szybko a już godzinę straciliśmy.

– Ja już kończę zmianę i się spieszę – odpowiada

– Nie, nie – stwierdzam już lekko wkurwiony- Pani to zepsuła i Pani naprawi !!!

Najeżam się jak lew gotowy do ataku.

Kobieta, widząc co się dzieje, chyba ulega i mówi:

– Ok, pójdę z Wami i to załatwię.

Poszła, zaprowadziła, zadzwoniła i na do widzenia mówi:

– Teraz tutaj musicie poczekać, ktoś po Was wyjdzie.

Czekamy, czekamy i nikt nie wychodzi. Po kolejnych 40 minutach, dzwonimy jeszcze raz tłumacząc co i jak.

Okazuje się, że nie tutaj mieliśmy czekać, tylko przy wejściu dla personelu i tam nawet po nas ktoś był.

No to jeszcze raz, idziemy, czekamy i w końcu ktoś jest.

Potem już szybko cak, cak i mamy nasze walizki.

NARESZCIE – teraz autobus i do hotelu.

Jeszcze napiszę, że przyjechał transport, ale nie przyjmował kart płatniczych a my bez gotówki. No to pa pa autobusie.

Dodam, że jak już zdobyliśmy kasę, nie było autobusu, więc w tej samej cenie na 4 osoby wzięliśmy taksówkę.

Życzliwy (ale jak się okazało przygłuchy) kierowca, zrobił nam wycieczkę i zawiózł nas nie do tego hotelu co prosiliśmy.

W tym momencie dostałem ataku śmiechu – chyba ze zmęczenia.

Normalny efekt domina – jak nic.

Jutro dokończę tą fascynującą opowieść

Data wpisu by Julek in Anglia, Lifestyle, Nowy Jork, USA, Wędrówki Umysłu, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Gość

    Jeju…. bardzo ekscytujące wakacje hahaha

  • teszek01

    Rzekłbym nawet ekscytująco irytujące, ale nie byłbym sobą gdyby coś się nie zadziało ha ha

  • mariolla33

    pomysl o tej histroii z innej strony, dzięki takim zdarzeniom Twój blog jest o wiele ciekawszy!

  • teszek01

    Dzięki Mariola, no staram się, dwoję i troję aby było co czytać i pokazywać podróże od innej strony także

  • Gość

    24 godziny… prawie tyle samo jadę do Macedonii :))

  • teszek01

    No widzisz – czasami mnie to dziwi że człowiek kupuję bilet w podróż do Londynu na przykład i leci dwie godziny a samochodem ze Świdnicy do Warszawy 4,5 godziny toż to koszmar jakiś.
    No ale tutaj decyzyjną okazała się cena za bilet do NYC za 800zł

  • bo tak to już jest, że jak się wali jedno, to wali się drugie i trzecie 😉

Translate »