Dolce far niente. Revive moich podróży vs. ” Jedz, módl się i kochaj”. Inspiracje do podróży i planowania.

Rzym. Przy schodach hiszpańskich. Późnym wieczorem.

Rzym. Przy schodach hiszpańskich. Późnym wieczorem.

Wczoraj wieczorem, przez przypadek natrafiłem, na kolejną już z serii powtórkę filmu „Jedz, módl się i kochaj”. Ileż emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych wzbudza we mnie ten obraz. I mimo, że minęło już kilka lat, nadal czuje tak samo. Przypomniały mi się moje podróże do Rzymu, Indii i Bali.

O czym tak na prawdę jest ten film? Czy ma się podobać, czy też nie? Mnie urzeka scena kiedy Liz i Sofii jadą na prawdziwą pizze do Neapolu. Podczas posiłku Liz mówi: Znajdź własną drogę, wyzbądź się zahamowani i pokochaj siebie. tanie loty do Rzymu na portalu – Centerfly.pl

Mądre i zarazem trudne w praktyce, ale nie niemożliwe do wdrożenia. Nakładając na jej drogę, swój szlak podróży stwierdzam, że jestem na właściwym torze do osiągnięcia takiego stanu. I nie mówię tutaj o muffin top, żeby była jasność.

Akcja filmu dzieje się między innymi w ukochanym przeze mnie Rzymie. W 2010 roku byłem tam z rodzicami, chciałem im pokazać to piękne miasto. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że za kilka miesięcy odejdzie mama a pozostaną tylko piękne wspomnienia. Ważna lekcja, aby nie odkładać nic na potem, bo po prostu może jutra nie być.

Rzym to cudowne, magiczne miasto do którego lubię powracać. Co takiego jest w tym mieście? Znajdź tanie loty do Rzymu na portalu „- PanSamolocik.pl”

Klimat, ludzie, tradycja, sposób życia. Idealnym określeniem są słowa ze wspomnianego właśnie filmu: „Dolce far niente” czyli słodkie nic nierobienie.

Rzym. Taki chilly out gdzieś przy Tybrze.

Rzym. Taki chilly out gdzieś przy Tybrze.

Na Zatybrzu są cudowne małe pasterie, winoteki, puby, w których spotykają się rzymianie i turyści. Tutaj kwitnie życie, nie ma barier językowych. Jest kolorowo, smacznie, pozytywnie.

Rzym. Sielsko i czarodziejsko.

Rzym. Sielsko i czarodziejsko.

Jest czas, żeby delektować się nic nie robieniem.

Nieługo tutaj wrócę.

W lutym 2011 roku odeszła moja mama a film „Jedz, módl się i kochaj” jakoś w grudniu 2010 pojawił się w sprzedaży. Długo nie mogłem go obejrzeć. Zawsze na scenach z Rzymu poprzestawałem. Takie wyzwanie dla umysłu. Pokonać lęki, stanąć ponad emocjami i iść do przodu.

Dobry film

Dobry film

Po jakimś czasie odegnałem demony i przeszedłem film do końca.

Rzym Indie, Bali – w każdym z tych miejsc byłem. Czy można poszukiwać swojej drogi tak jak szukała Liz w filmie?

Pewnie tak. Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok. Znalezienie odpowiedzi na pytanie: czego ja chcę, co jest moim tlenem?

Podczas podróży po Indiach uświadomiłem sobie, że nie można traktować sposobu życia tylko przez nasz pryzmat patrzenia na świat.

Indie. Typowy dzień na ulicach Radżastanu.

Indie. Typowy dzień na ulicach Radżastanu.

To co dla nas może być smutne, dziwne, brzydkie, zaskakujące. Dla ludzi z innej kultury jest czymś akceptowalnym i oczywistym. Trzeba się otwierać i przyjmować miejsca i zachowania takimi jakimi są w danej kulturze.

Hinduistyczne Indie. Ich rytuały nad świętą rzeką Ganges są magiczne. Tłumy modlących się ludzi w wodzie – tej samej do której wrzuca się ciała martwych dzieci i zwierząt. Dla mnie na początku szokujące a dla nich oczywiste. Ludzie organizujący stragany na ulicach, jedzący posiłki na ziemi, święte krowy spacerujące powoli pomiędzy samochodami. Jeden chaos a jednak, w tym zawirowaniu jest system. Dla nich zrozumiały – bo innego nie znają.

Indie. Śniadanie, lunch - no problem

Indie. Śniadanie, lunch – no problem

Dla mnie to otwarcie oczu na coś nowego. Czy tutaj także można mieć swoje „Dolce far niente”? Pewnie w ich rozumieniu tak. Natomiast ja je odnalazłem w jednym z pubów na targu jedwabiu i pashminy. Po wypiciu jednego piwa, poczułem się jak po butelce wódki. Do dziś nie wiem co piłem tak na prawdę z tego metalowego dzbanka. Jedno jest pewne, miałem wtedy słodkie nic nierobienie. I trochę inaczej też spojrzałem na to co mnie otacza.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

Indie. Varanasi. Święte miasto.

I pozostało Bali. Kolorowo pokazane w filmie. Taka imprezownia w Europejskim stylu, jest w Kucie przy plażach surferów. Tam na pewno spokoju nie znajdziecie.

Bali. Kuta. Polski akcent.

Bali. Kuta. Polski akcent.

Ja po jednym dniu zwiałem do Ubud, gdzie Liz spotkała się z Ketutem. Ja do niego nie dotarłem, ale okolica mnie bardzo urzekła. Czuć tutaj klimat artystów, można tutaj otworzyć umysł i pomyśleć.

Bali. Okolice Ubud.

Bali. Okolice Ubud.

Najspokojniej było w Candidasie, gdzie oddałem się przez tydzień mojemu „Dolce far niente”.

Generalnie Bali nie do końca jak w filmie. Dużo turystów, spory stragan próżności.

Jednak jak się zagłębisz, otworzysz, odblokujesz – odnajdziesz to po co przyjechałeś.

Reasumując, aby odnaleźć siebie i korzystać z „Dolce far niente” – trzeba się otworzyć, odblokować, oczyścić wewnętrznie. Pozwolić poznawać nowe i nieznane i przyjmować to z pokorą jako kolejne lekcje życia. Aby nie tracić nic z tego, gdzie jesteśmy, co nam przyniósł dzień i co nas spotkało.

„Dolce far niente” – każdy zasługuje na swoją chwilę nic nierobienia. A każda podróż może nas do tego przybliżyć.

Data wpisu by Julek in Indonezja, Jedzeniowo, Wędrówki Umysłu, Włochy, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Lubię ten film. Tak bardzo, że po książkę nie sięgnąłem ;]
    Swoją drogą chyba przegapiłem Twoje wyprawy do Indii, muszę poszukać.

    • Indie cały czas czekają w kolejce na publikację. Jak zresztą cała masa innych wypraw. Na razie jednak realizuję bieżące projekty. Mam nadzieję, że w lipcu sierpniu będzie więcej luzu do powrotu z materiałami z kolejki. A Polecam też Hotel Marigold (już nawet 2 część jest)

      • No to czekam ;]

        Hotel widzialem, z niecierpliwością czekam na druga część ;]

        • Na razie się zbieram na lotnisko – jak jump to jump :-)

Translate »