Dobra rada Julka, zbieraj paragony i potwierdzenia, bo nie znasz dnia ani godziny!!!

Julek w podróży
Tak to właśnie jest, że jak nie reklamujesz i nie upominasz się o swoje to niestety budzisz się z ręką w nocniku.

FUCK. Nie ma jak wrócić do kraju po długiej podróży i na koniec cudownego wyjazdu odebrać walizkę na lotnisku uszkodzoną.

No dobra złościć się nie będę bo i tak nie mam na to wpływu. Zatem co można zrobić? Ano reklamować. Mamy już w grupie podróżników doświadczenie. Kolega w Lufthansie już dwa razy reklamował walizkę  i dwa razy mu ją wymieniali. Koleżance rozwalili zamek w walizce i kufer naprawili. A teraz kolej na mnie i British Airways.

Pożyjemy zobaczymy, ale nie odpuszczę.

Z innej beczki skoro kupujesz i płacisz za usługę bądź towar – WYMAGAJ!!!

Lecąc niedawno do Rzymu (pisałem o tym niedawno), kupiłem po raz pierwszy (i ostatni), priorytet wejścia na pokład. I co zapytacie??? A no niestety la dupa – czyli wszedłem po tych z other Q. Nieźle!!! Napisałem reklamację do RYANAIR i zgadnijcie ??? Oddadzą kasę i przysłali list z przeprosinami.

A jeszcze z innej historyjki. Kiedyś paragonów nie kolekcjonowałem. Ale coś mi kazało od jakiegoś czasu je zbierać. Miesiąc temu buty kupiłem. I tylko miesiąc w nich pochodziłem, bo niestety cała podeszwa po prostu odleciała!!!!!! Pozostały tylko gwoździe wbite w buta. Dobrze, że się nie przebiły bo by mi nogę rozwaliło. Paragon mam – zgłosiłem reklamację i czekam.

Tak. Od jakiegoś czasu piszę i się upominam o swoje. Praca w korporacji i usługach przez tyle lat pokazała mi, że ludzie walczą i upominają się o swoje. I ja też postanowiłem wymagać tego, za co płacę. Kurde to są moje ciężko zarobione pieniądze i skoro je wydaję, to chcę dokładnie dostać taka usługę lub towar jaki wybrałem. I w jakości i w wykonaniu.

Jedyny wyjątek w przypadku uszkodzenia bagażu bez zwrotu kosztów zastrzega sobie Rząd USA podczas kontroli walizki po jej nadaniu na lotnisku. Na szczęście mojej nie uszkodzili. A że była otwarta wiem, bo dostałem taki liścik od nich w walizce.

I Wam kochani też radzę nie odpuszczajcie absolutnie.

Zbierajcie potwierdzenia, kupony!!!!!!

Nie wyrzucajcie nigdy potwierdzeń z płatności kartą – dopóki się one nie rozliczą, bo łatwiej jest wtedy reklamację składać.

A w przypadku podróży – cóż podczas wyjazdu i tak nie zadziałacie za dużo, a po powrocie łatwiej i szybciej jest ogarnąć temat jak się ma dokumentację.

Tak rekomenduję Wam Julek.

A ciekaw jestem jakie Wy macie doświadczenia w tym temacie?? Wpisujcie pod blogiem – zapraszam.

Data wpisu by Julek in doradztwo w podróży, USA, Wędrówki Umysłu, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • Gość

    ja kiedys chcialam zlozyc reklamacje w zwiazku z obowiem ktore kupilam na zime … niestety dostalam odpowiedz ze w tym obowiu nie mozna chodzic po bardzo mokrej powierzchni …i reklamacji nie uznali… super nie ? no fakt ze nie byly skorzane ….ale to i tak smieszne ….

  • teszek01

    No a rękojmia tez nie wchodziła w grę?? To już jest skandal – ja bym tak łatwo nie odpuścił. Przecież jest coś takiego jak Rzecznik Praw Konsumenta czy coś w tym stylu..

  • Gość

    A i udałam się do niego. ..a raczej do niej …i uświadomiła mnie ze powinnam była sprawdzić wcześniej regulamin sklepu. ….sprawdziłam i tam było jak byk napisane ze obuwie inne niż skórzane nie podlega zwrotowi/wymianie..reklamacji w przypadku złego użytkowania czyt. Inne buty niż skórzane nie są przeznaczone do użytku na powierzchni mokrej. …masakra

  • Gość

    Ale było minęło. ….nauczka na przyszłość

  • teszek01

    Albo ja jestem jakiś walnięty albo niedorobione (pewnie wszystkiego po trochu) – nie poddał bym się tak łatwo – to, że wywieszają sobie jakiś regulamin to jedno, ale przecież są zawsze przepisy nadrzędne..

  • ha a próbowałaś?

Translate »