Czy tak łatwo zdobyć wizę do Rosji?

Czy warto było tutaj przyjechać?

Czy warto było tutaj przyjechać?

Tak sobie pomyślałem że skoro dwa lata temu załatwiłem wizę do USA i miało być ciężko a nie było, to raczej problemu z wizą do Rosji też nie powinno być.

Naiwności!!!

Na początek zrobię sobie (myślę) rekonesans weekendowy. Plus kolejna stolica europejska będzie w kolekcji :-)

Zrobiłem sobie rezerwację hotelu i to w centrum Moskwy. Wszystko zapłacone – zostało tylko wizę załatwić.

Jakiś czas temu rozmawiałem z bratem. Powiedział mi żebym nie czekał do ostatniej chwili, bo to nie jest taka prosta sprawa z tą wizą do Rosji. Nie wiedziałem jeszcze wtedy co miał na myśli.

No dobrze. Poczytałem sobie na stronie ambasady co należy przygotować (zdjęcie, wniosek wypełnić elektronicznie i wydrukować, wykupić ubezpieczenie i przedłożyć voucher turystyczny) – niby proste.

Zdjęcie zrobiłem praktycznie bez problemy (jak już dotarłem do centrum handlowego kierując się do fotografa to ogłosili ewakuację całego obiektu z uwagi na jakiś pożar – tak przynajmniej komunikowali – już wtedy powinienem przeczuć, ze to jakiś sygnał), w drugim centrum handlowym.

Ubezpieczenie – hmm, po co płacić za ubezpieczenie skoro mam bogaty pakiet w karcie kredytowej i to całoroczny? No to musze to jakoś tylko udowodnić. Dzwonię na infolinię do swojego banku i pytam czy jest taka możliwość itd. itp.

Pierwowzór?

Pierwowzór?

Życzliwa pani:

– niestety my nie wystawiamy w imieniu ubezpieczyciela takich certyfikatów, nie ma opcji, aby takie potwierdzenie dostać,

ja: a skoro nie można u Was to chyba gdzieś można?

Pani: nie nie można , ubezpieczenie jest czynne i jest przypisane do konkretnej karty kredytowej

ja: to co mam zrobić żeby w ambasadzie udowodnić, że mam takie ubezpieczenie?

Pani: to może niech pan umowę kredytową załączy bo tam na pewno wszystko jest.

ja: no nie chciałbym swojej umowy kredytowej do karty przedkładać w ambasadzie. A swoją droga płace za kartę tyle pieniędzy na rok i Pani twierdzi, że nie ma opcji aby mi potwierdzić że mam takie ubezpieczenie?

Pani: proszę poczekać chwilę jeszcze skonsultuję.

czekam, czekam, czekam…..

Pani: halo, dziękuję i przepraszam, że musiał pan czekać – proszę zadzwonić na numer … do ubezpieczyciela – dowiedziałam się, iż tam mogą panu taki certyfikat wydać.

Znak rozpoznawczy Placu Czerwonego

Znak rozpoznawczy Placu Czerwonego

Zadzwoniłem tam oczywiście, dowiedziałem się że oni nie wystawiają takich certyfikatów tylko BANK. Klasyka infolinii czyli spychologia. A może Klient więcej nie zadzwoni? Zamiast porozmawiać, dowiedzieć się , zbudować relację z Klientem! Po co??? Wychodzi na to, ze Klient w Aliorze który płaci za kartę 900zł rocznie nie jest wartościowym Klientem. Podobnie dla dostarczyciela produktu ubezpieczenia.

Tłumaczę Panu, że właśnie bank mnie przekierował do nich z informacją, że właśnie ubezpieczyciel może mi taki certyfikat wystawić. Pan musiał skonsultować się z szefem i po chwili okazało się, że tak mają taką usługę.

A jednak – tryumf i moja determinacja do załatwienia tego do końca. Bez krzyków, strachów i takich tam. Pamiętajcie – nie zniechęcajcie się tylko do przodu z uporem a uda się to co założyliście.

Dobra mam już wniosek wizowy, ubezpieczenie, zdjęcie – a voucher ( wydrukowałem rezerwację z hotelu) i umówiłem się do konsulatu.

Czwartek 8:45 – przyjeżdżam do konsulatu. Bramki, domofony, kraty – dzwonię – komunikat proszę czekać. Czekam na chłodzie, na ulicy ( myślę dobrze że jest na plusie i nie ma śniegu :-) plus jest) – w końcu wchodzę do środka. Pani za szklanymi okienkami obsługują Klientów. Moja kolej więc podchodzę do okienka numer 2 – dzień dobry ja z wnioskiem wizowym . Pani : wizy okienko numer 5. Idę do okienka numer 5 – nikogo nie ma. Ale w okienku 4 Pani kogoś z Polską wizą obsługuje – słyszę.

Witamy w Moskwie

Witamy w Moskwie

Czekam i w końcu pusto, więc podchodzę.

ja:Dzień dobry ja w sprawie wizy.

p: dokumenty poproszę

Podaję dokumenty

p: no jest paszport ubezpieczenie a voucher turystyczny?

ja: no jest tam rezerwacja z hotelu.

p: nie, nie voucher turystyczny musi być.

ja: mam bilet na samolot, rezerwację w hotelu – to za mało?

p: ( bardzo miła i spokojnie tłumaczy) proszę pana do Rosji nie można sobie ot tak wjechać, może pan albo z biurem turystycznym, albo na zaproszenie od kogoś z Rosji – ale tak sam to nie może Pan. Musi pan mieć voucher z biura podróży.

ja: to co mam teraz zrobić?

p: na przeciwko konsulatu jest biuro podróży = pan tam pójdzie to może załatwi pan voucher

ja: ok dziękuję .

Wychodzę z konsulatu i idę do biura które zajmuje się głównie wycieczkami do Rosji oraz pośrednictwem wizowym.

Voucher bez problemu nabywam za opłatą 100zł – ups drogo ale cóż skoro nie mogę jechać sam pojadę poprzez to biuro. W sensie z tym voucherem. W sensie tak to jest już zawiłe, że sam się pogubiłem.

Wracam do konsulatu – wszystkie dokumenty już są ok. Pani wystawia jakiś kwitek i teraz czas na opłatę. 154zł za wizę. Dreptam znowu na drugą stronę ulicy do kasy. Opłacam, wracam naciskam guzik domofonu do konsulatu. Od razu słyszę komunikat: Z opłatą proszę czekać. Czekam na ulicy. Mija jakieś 15 minut – wchodzę. Okienko numer 1 puste. Podchodzę – Pani mówi, że jest kolejka więc proszę czekać. Czekam kolejne 5-10 minut – jestem proszony – podaję opłatę w trzech kopiach. Bach Bach łup łup stempel raz stempel dwa, klik klik i dostaję dokument na podstawie którego za 4 dni mam się zgłosić po odbiór wizy.

Uff

Dla wygodnych co chcą przez osoby trzecie wizy złożyć informuję, w konsulacie wizy tylko osobiście !!!! nie ma opcji złożyć wniosek za kogoś. Można to zrobić wybierając zamiast konsulatu – centrum wizowe – ale tam jest ekstra opłata za pośrednictwo 25EURO . A jak przez jakieś biuro podróży to jeszcze opłata pośrednictwa biura podróży czyli jakieś 67-70zł.

Więc jak każdy sam przyjdzie do konsulatu to wyda jakieś 165zł plus koszt vouchera 100zł. ( bez tego wizy niet) A jak przez pośrednictwo to jeszcze dodać jakieś 100-170zł ekstra opłat pośrednictwa. Albo wygoda , albo oszczędność. Sami zdecydujcie.

Teraz pewnie zeszła by mi godzina – może mniej na całość – Za pierwszym razem zeszło mi się w sumie ponad 2 godziny.

Jutro okaże się czy mam wizę.

Data wpisu by Julek in Europa, Jump for a weekend, Moscow/Moskwa, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »