Bukareszt czyli Julek w amoku

Trzeba się dobrze rozglądać a można odkryć prawdziwe oblicze miasta

Trzeba się dobrze rozglądać a można odkryć prawdziwe oblicze miasta

Rozpoczynam zwiedzanie Bukaresztu, kolejnego kierunku mojego nowego projektu Jump for a weekend.

Tak, zdecydowałem się w tym roku zrealizować kilka nowych destynacji oraz odświeżyć stare.

Bukareszt jest połączeniem starego (wspomnienia z dzieciństwa) z nowym (po upadku komunizmu), ale bardzo mnie tam ciągnęło.

Już wiosna w Bukareszcie

Już wiosna w Bukareszcie

Mam taką lampkę w głowie, która zapala się i wskazuje mi kierunki. Tak było też i tym razem.

Już podczas lądowania w Bukareszcie czułem, że może być ciekawie. Przywitały mnie słońce i pola kwitnącego rzepaku. Wiosna na całego a w Polsce jeszcze dość zimno i mało zielono.

Pola rzepaku dla mnie są symbolem ciepłych dni

Pola rzepaku dla mnie są symbolem ciepłych dni

Z lotniska do centrum można dostać się taksówką, pociągiem, autobusem. Rekomenduję taksi za 25 lei (1,39 za kilometr) – szybko i bez przesiadek. Taksówkę zamawia się w automacie na lotnisku, a potem z paragonem na którym jest numer taksówki i estymację czasu oczekiwania grzecznie czekasz na zewnątrz terminala

Pędzę rozklekotaną Dacią (symbol rumuńskiej techniki motoryzacyjnej). Brudna w środku, zniszczona, ale 100 km/h lekko wyciąga a mój kierowca jak w amoku przeskakuje z pasa na pas, regularnie omijając tych co zdecydowanie zbyt wolno jadą.

Zdecydowanie polecam tanie taksówki

Zdecydowanie polecam tanie taksówki

Gorąco jak w tropikach, bez klimy, okna otwarte i strasznie furczy. Żeby nie było, kierowca spytał czy mi to przeszkadza. Jest bardzo zielono i kolorowo. Mijam łuk tryumfalny i prześliczne, stare wille (obecnie w wielu z nich siedziby swoje mają ambasady), parki i budynki muzeów.

22 minuty później jestem już pod hotelem VOLO w centrum miasta Bukareszt. Koszt przejazdu 28 lei (mniej niż 27 PLN) – dobra cena.

Hotel jak hotel.

Hotel Volo - jak na 3 gwiazdki całkiem niezły i dobre śniadania

Hotel Volo – jak na 3 gwiazdki całkiem niezły i dobre śniadania

Wnętrza pamiętają czasy głębokiej komuny, dawno nie restaurowany, winda ciasna – działa, zapachy na korytarzu niczym ze starej stołówki. Pokój za to wielki i czysty – tyle mi wystarczy, bo w końcu będę tutaj tylko spał. Zresztą po Lwowie ciężko będzie mnie czymś zaskoczyć.

Jest 1 maja 2015 roku, piękna, słoneczna pogoda, zatem od razu ruszam na pierwsze zwiedzanie Bukaresztu.

Stare miasto

Bukareszt – Stare miasto

Spacer zaczynam od Splaiul Independentei, który przecina kanał z wodą.

Po prawej widzę olbrzymią budowlę Palatul Parlamentului (zostawiam go sobie na kolejne dni). Dziś moim celem jest Stare Miasto, którego granice wyznacza od północnego wschodu Plac Uniwersytecki, południowo-wschodniego Piata Uniriii a od zachodu po całej długości Calea Victoriei.

Mapy są na każdym kroku więc nie sposób się zgubić

Mapy są na każdym kroku więc nie sposób się zgubić

Bez względu od której strony wejdziecie w obręb starego miasta Bukareszt, od razu na pierwszym planie zauważycie niekończącą się ilość restauracji, pubów, knajp na mniejszą i większą kieszeń.

Stare Miasto

Bukareszt – Stare Miasto

Najlepszym sposobem na poznanie miasta jest najzwyklejsze szwendanie się po ulicach, zaglądanie w zakamarki, bramy. Nie wyznaczanie sobie limitu czasowego tylko radowanie się chwilą w danym miejscu.

Moje zwiedzanie miasta Bukareszt, i nie tylko takie właśnie jest. Mam się cieszyć i chłonąć atmosferę miejsca, czuć że żyję. Dlatego tak bardzo unikam wyjazdów zorganizowanych przez biura podróży.

Chłonąć atmosferę...

Bukareszt – Chłonąć atmosferę…

Bukareszt odkrywa przede mną niesamowite tajemnice oraz prawdę o stolicy Rumunii. Przeżyła trzęsienie ziemi w 1977 roku, które pochłonęło setki istnień i niemal 35 tys. budynków mieszkalnych. Wstrząsy rozlały się na cały kraj a siła była odczuwalna także w Polsce. Na zniszczeniach skorzystał dyktator Nicolae Ceausescu, który pod pretekstem „naprawy” kraju wyburzał kolejne budowle i zabytki pod przyszłe komunistyczne gmachy, w tym wspomniany już Dom Ludu.

Kamienice starego miasta prześcigają się w zdobieniach (niekiedy pozornych)

Bukareszt – Kamienice starego miasta prześcigają się w zdobieniach (niekiedy pozornych)

Na szczęście sporo przetrwało i wśród gęsto usianych płytowych domów mieszkalnych, poukrywane są stare, piękne kamienice, bogato zdobione cerkwie, budynki uniwersytetu, zabytkowy szpital a wszystko z przełomu 17/18/19 wieku.

Zwiedzając Bukareszt trzeba się mocno rozglądać

Zwiedzając Bukareszt trzeba się mocno rozglądać

Cała starówka to jeden wielki runway. Po pierwsze wspomniane już knajpy i kluby, po drugie wszystkie pełne, po trzecie ci co się nie załapali na miejscówki, krążą w poszukiwaniu wolnego miejsca. Panuje przeokropny ścisk, jakby całe miasto umówiło się na spotkanie akurat o jednej godzinie i jednym miejscu.

Do późnych godzin nocnych jest pełno ludzi na mieście i w lokalach

Do późnych godzin nocnych jest pełno ludzi na mieście i w lokalach

Ja na początek postanawiam coś zjeść i zachęcony namową przemiłej hostessy wbijam się do lokalu na najlepsze MICI w mieście Bukareszt.

Czy aby na pewno najlepsze?

Czy aby na pewno najlepsze?

Zobaczymy czy faktycznie takie fenomenalne jak zachwalają.

Przy okazji zamawiam troszeczkę innych mięsiw i zimne piwo.

Mój apetyt jak zwykle niepochamowany

Mój apetyt jak zwykle niepohamowany

Początek zwiedzania miasta Bukareszt niezły, ale jak sami zauważycie totalnie z „czapy”. Po powrocie do hotelu przygotowuję bardzo dokładną rozpiskę tego co jutro jest moim absolutnym minimum.

Data wpisu by Julek in Bukareszt, Jump for a weekend, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »