Birma to właśnie ten moment na który czekałem od lat

Birma. Ostrzeżenie przed atakiem szalonych komarów

Birma. Ostrzeżenie przed atakiem szalonych komarów

Birma. Na mojej liście miejsc do odwiedzenia znajdowała się od lat.

Oglądałem programy o tym kraju, dużo czytałem na blogach podróżniczych.

Dokładnie 8 lat temu, podczas pierwszej wizyty w Tajlandii, miałem okazję na chwilę odwiedzić ten kraj.

Wtedy Birma wydawała mi się krajem zapomnianym. Różnica Tajlandii do Birmy wtedy wydawała się tak odległa jak obecne czasy w Polsce do czasów z okresu komuny.

Lecimy do Mandalay, Birma

Transfer z hotelu na lotnisko Don Mueng w Bangkoku zabiera nam godzinę. Pierwszy raz będę korzystał z tego lotniska więc nie wiem, czy jest daleko, jak jest zorganizowane itd. Tym bardziej, że lotnisko to jest wykorzystywane głównie przez linie typu low cost.

Bangkok. Transfer na lotnisko o poranku.

Bangkok. Transfer na lotnisko o poranku.

Air Asia. To z nimi własnie mój cel tej wyprawy – Birma, stanie się osiągalny.

Zarówno check -in jak i nadanie bagażu odbywa się bardzo sprawnie. Nie ma kolejek, liczne stanowiska linii Air Asia są dostępne dla pasażerów. Samo lotnisko jest bardzo dobrze oznakowane. I jest dość spore, ale zgubić się nie da.

Czeka nas 2 godzinny lot do Birmy, kraju o którym (jak wspomniałem) od dawna marzyłem. Jest to już trzecie skreślenie z mojej wish list podczas tej podróży. Co mnie tam czeka??

Birma na horyzoncie!!

Birma. Jeszcze z góry

Birma. Jeszcze z góry

Najpierw góry a potem w miarę obniżania lotu płaski teren, licznie poprzecinany palmami, polami uprawnymi, i zabudowa wiejską. Patrzę przez okno samolotu i odliczam sekundy do lądowania. Uśmiecham się i czuję lekkie podniecenie. Sporo znajomych, jeszcze przed wyjazdem zadawało mi pytania (standard – zaznaczam):

  • nie boisz się tam lecieć??
  • przecież tam rządzi Hunta!!
  • Dziki kraj, nieznany
  • łapówkarstwo na każdym kroku
  • Niebezpiecznie!!

A gdzie jest teraz bezpiecznie?? – odpowiadam pytaniem na pytanie.

Jeszcze w Bangkoku rozmawiałem z przyjaciółmi, że chyba coraz bardziej szukamy miejsc nie do końca turystycznych. Stąd „lekki” brak zachwytu w Bangkoku.

Birma. Kraj zagadka?

Birma. Kraj zagadka?

Birma od momentu postawienia nogi na tej ziemi nas wciąga. Jest właśnie takim kierunkiem, jeszcze nie skażonym masową turystyką.

Na lotnisku przy jednej taśmie (jedyna dostępna) czekają pasażerowie po swoje bagaże. Cierpliwie, grzecznie. Stoi tez pani z obsługi na wprost okienka z którego bagaże wypadają na pas i rękoma amortyzuje spadające plecaki i walizki, aby się nie uszkodziły.

Odbieramy bagaż i kierujemy się do wyjścia, ale zanim to prześwietlają nam bagaże i oddajemy jedna z kartek otrzymanych w samolocie. Biurokracja.

Birma. Lotnisko w Mandalay

Birma. Lotnisko w Mandalay

Birma nie odstrasza, ale ciekawi. Mnie to przypomina trochę Kubę. Procedura do procedury . Ale wizę do Birmy załatwiliśmy on Arrival , kosztowała nas około 50 USD od osoby (można płacić kartą). Jak będziecie się wybierać chętnie podpowiem więcej technicznych szczegółów.

Wychodzimy na zewnątrz hali przylotów i już widzę Pana z Karteczką na której jest moje Imię i Nazwisko. Jeszcze przed wyjazdem skontaktowałem się z lokalnym biurem, które zorganizowało mi transfer z Mandalay do Bagan.

Birma. Wszystko dopięte na ostatni guzik

Birma. Wszystko dopięte na ostatni guzik

Niestety jak się podróżuje w moim tempie, każda godzina jest cenna i szkoda mi marnować czasu na poszukiwanie transportu, skoro mogę to załatwić jeszcze przed przyjazdem.

Jedziemy do Bagan

Birma od pierwszego momentu nas wciąga i jest właśnie takim kierunkiem o jaki nam chodziło. Nie widać turystów na trasie a mijane miejscowości to głównie wioski w których życie toczy się własnym, wolnym rytmem.

Jest pora sucha. Koryta rzek są wyschnięte, co od razu zostaje wykorzystane jako prosta przeprawa (zamiast mostu) po jałowym dnie. Wszystkie drogi sprawiają wrażenie prostych po sam horyzont. Widać tylko szpalery drzew i palm, poprzecinanych motorami i nielicznymi samochodami.

Pierwszą atrakcją (dosłownie) jest przejazd kolejowy i nadjeżdżający pociąg.

Nie żebym pociągu nie widział. Wręcz przeciwnie, ale ten był lokalny, towarowy i birmański. Pociąg powoli przejeżdża przez przejazd kolejowy, my gapimy się i robimy zdjęcia. Sunie powoli wagon za wagonem a w momencie przekroczenie przejazdu wjeżdża bezpośrednio na most.

Birma. Pierwsza atrakcja

Birma. Pierwsza atrakcja

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po przejeździe ostatniego wagonu, szlaban otwiera się i ruszamy my. Na ten sam most zaraz za pociągiem!!! Nie ma innej drogi, nie ma dwóch pasów, są tory a my na nich!!

Birma. Jedyna droga przez rzekę to most kolejowy

Birma. Jedyna droga przez rzekę to most kolejowy

Tego się nie spodziewałem, ale to jedyna droga. No poza korytem rzeki, ale tam raczej przejechał by motor a nie samochód (chyba, że terenowy).

Kolejny przystanek to Tea House

W Birmie, tea house to miejsca spotkań lokalnych społeczności, bardzo popularne z kawą i herbatą oraz drobnymi przekąskami. Lokalni uwielbiają je i spędzają w nich sporo czasu. Część z nich wyposażona jest nawet w telewizor co przyciąga spragnionych rozrywki Birmańczyków.

Jest to nasz pierwszy posiłek w jakim gości nas Birma. Jesteśmy w lokalu jedynymi białymi i stanowimy chyba niezłą rozrywkę dla miejscowych, zwłaszcza dla obsługujących nas chłopców (10-14 lat max.). Widać taki kraj, że praca ważniejsza od edukacji. Smutne, ale prawdziwe.

Nasz kierowca pomaga zamówić nam coś!!!

Bo tutaj nikt nie mówi po angielsku. Menu podają nam po birmańsku, czyli szlaczki z których nic odczytać się nie da.

Birma. Gdzieś w trasie

Birma. Gdzieś w trasie

Na szczęście już po chwili na stół trafia 5 kaw i pampuchy z nadzieniem z kurczaka z cebulą (tego się będę trzymał, bo nikt z nas nie wie co było w środku naprawdę).

Jedzenie bardzo dobre. Herbata w termosie na stole gratis.

Pampuchy są tak pyszne, że zamawiamy jeszcze po jednym.

Gdy przychodzi do płacenia okazuje się, że całość naszej uczty to koszt 8600 KAT -ów czyli jakieś 27 PLN na 6 osób!!!

Daliśmy 10.000 myśląc, że wynagrodzimy chłopcu trud jego ciężkiej pracy. Kierowca przechwycił banknoty, odliczył kwotę właśnie 8600 resztę nam oddał mówić: to za dużo.

Dał nam do zrozumienia, że są tutaj jakieś standardy i nie wolno ich łamać. Lekcja pokory dla białego turysty. Nie mierz wszystkich swoją miarą.

Swoją drogą jak potem analizowałem tą sytuację, miał rację. Birma nie jest jeszcze chyba gotowa na globalny zalew turystów i ich pieniędzy. Ale to jest właśnie piękne.

Jedziemy dalej i już po godzinie wjeżdżamy do Bagan, Birma

Birma. Bagan i pierwszy zawrót głowy

Birma. Bagan i pierwszy zawrót głowy

Gdzie nie spojrzeć świątynie, stupy. Głowa lata mi na lewo i prawo. Jest efekt WOW. Już chcę się wyrwać na zwiedzanie, ale robi się ciemno a ze względów na wysokie trawy i obecność węży, rezygnujemy z tej przyjemności i kierujemy się do hotelu.

Birma. Bagan. Świątyń jest około 4000

Birma. Bagan. Świątyń jest około 4000

Egzotyczny, ładny, czysty 3 * hotel KADAY AUNG w miarę dobrej cenie, co nie jest bez znaczenia. Co nam więcej potrzeba? Przecież będziemy tutaj tylko nocować.

Birma. Bagan. Pierwszy hotel

Birma. Bagan. Pierwszy hotel

Wystrój lekko kolonialny

Wystrój lekko kolonialny

Decydujemy się na wieczorny spacer do centrum New Bagan coś zjeść

Na piechotę, w pełnych butach – tak dla bezpieczeństwa. Spacer zajmuje nam 15 minut. Mijamy liczne restauracje i sklepy, generalnie jest cicho i przyjemnie. Czuć atmosferę tego miejsca z nielicznymi (na szczęście) turystami.

Właśnie o takie warunki mi chodziło i takie nieturystyczne miejsca chcę właśnie odkrywać. W nich dobrze się czuję.

Birma. Bagan. Spokojne wieczorne życie w New Bagan - typowe domostwo

Birma. Bagan. Spokojne wieczorne życie w New Bagan – typowe domostwo

Plan na kolejny dzień jest prosty (bo mamy tylko jeden dzień) – bierzemy samochód z lokalnym kierowcą i do bólu jeździmy po świątyniach.

Koszt na osobę to 30 PLN. Wg. mnie niedrogo, bo mamy w cenie osobę, która zawiezie nas w miejsca, które chcemy plus doda coś od siebie.

Jeżeli będziecie tutaj dłużej – lepszą, tańszą opcją jest wynajęcie skutera lub roweru na dzień, dwa itd.

Birma. Bagan i pierwsze, lokalne piwo

Birma. Bagan i pierwsze, lokalne piwo

Na koniec dnia wchodzimy do lokalnej restauracji. Każdy zamawia coś ciekawego (zupa, ryż, mięso, piwo). Koszt posiłku waha się od 6 do 15 PLN na osobę (wliczając dużą butelkę 0,6 l piwa).

Bagan - pierwszy posiłek

Bagan – pierwszy posiłek

Bagan - musiałem udawać zachwyt nad smakiem tej zupy

Bagan – musiałem udawać zachwyt nad smakiem tej zupy

Jutro kolejny ciężki, ale przyjemny dzień.

Data wpisu by Julek in Birma, Jedzeniowo, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

Translate »