Bangkok – if you have one day only

Tutaj jeszcze tłumów nie było

Tutaj jeszcze tłumów nie było

Przegiąłem z planowaniem. Bangkok w jeden dzień!!!

Rozplanowany co do sekundy. Dzień pełen wrażeń i odkrywania stolicy.

Czy tak faktycznie będzie??

Energia jest podstawą dobrego funkcjonowania w ciągu dnia.

Zatem zaczynamy go od pysznie wyglądającego śniadania. Niestety wszystko jest zimne. Jajka sadzone, parówki, nawet smażony ryż z warzywami a do tego niedobra kawa!!!

Bangkok. Śniadanie piękne, lecz zimne

Bangkok. Śniadanie piękne, lecz zimne

STOP.

Bangkok nas wzywa, jesteśmy na wakacjach, nie będziemy zaczynać od marudzenia i szukania dziury w całym, nie jesteśmy typowymi turystami z klasycznych kurortów. Co tam zimne jajka, czy niesmaczna kawa.

Będziemy od teraz pić herbatę i stawać się jej fanami. O to już lepsze podejście.

Nie ma co psuć sobie humoru na początku dnia przez takie błahostki. Bangkok, stolica Tajlandii, zabytki, targi, metropolia, Chińska dzielnica to teraz jest na liście.

Bangkok położony jest nad rzeką Medam

Bangkok położony jest nad rzeką Medam

Ruszamy na nadbrzeże rzeki Menam (która przepływa przez Bangkok) do przystanku (PIER) Central.

Jedną z opcji  poruszania się po stolicy jest tramwaj wodny. My korzystaliśmy akurat z Chao Phraya Tourist Boat. Kupujemy one way ticket za 40BAHT (około 4 zł.) od osoby. Jest też opcja za 150 BAHT na cały dzień z nielimitowaną ilością przejazdów, ale głos rozsądku podpowiada, że i tak nie skorzystamy dziś więcej niż dwa razy.

Za dużo do zwiedzania, za mało czasu.

Rejs do przystanku Tha Maharaj (Grand Palace) trwa około 20 minut, wiatr chłodzi nasze rozpalone słońcem twarze a bryza przyjemnie chłodzi.

Bangkok. Najlepsza opcja podróżowania - tramwaj wodny

Bangkok. Najlepsza opcja podróżowania – tramwaj wodny

Na promie jest dziki tłum turystów, takich jak my z ambitnym planem zwiedzania miasta Bangkok. Większość wysiądzie na dwóch przystankach Tha Tien (leżący Budda), bądź Tha Maharaj (Grand Palace – pałac królewski) – zależnie od tego od czego chcecie zacząć trasę zwiedzania.

My stawiamy na Pałac, jednak tuż po przyjściu pod wejście, dowiadujemy się od lokalnych kierowców TUK TUK – ów, że o tej godzinie pałac jest tylko udostępniany dla Tajów, dla białych po 14.00.

To pierwsze zetknięcie się z lokalnymi naciągaczami.

Panowie proponują dla zabicia czasu wycieczkę w inne atrakcyjne miejsca miasta Bangkok, tak aby do 14.00 wrócić do pałacu.

Niedrogo wezmę – mówi jeden – jedyne 150 BATH (15 zł) od osoby.

Wyjaśniam: Pałac jest czynny codziennie od 8.00 do 16.30 – ostanie wejście o 15.00. Resztę napiszę za chwilę.

Stoimy tak przed pałacem, chłoniemy informację od lokalnego kierowcy. W końcu stwierdzamy, że nie mamy na to czasu a ściemniać niech idzie innych.

Bangkok. Wat Pro - leżący Budda

Bangkok. Wat Pro – leżący Budda

Kierujemy się na piechotę do WAT PHO

– świątyni w której umiejscowiona jest gigantyczna figura (w zasadzie posąg) leżącego Buddy.

Bangkok. Wat Pho i pierwsze komunikaty. Kiedyś tego nie było. Swoją drogą jak to się ma do sprzedawanych koszulek na targach z wizerunkiem Buddy - hipokryzja?

Bangkok. Wat Pho i pierwsze komunikaty. Kiedyś tego nie było. Swoją drogą jak to się ma do sprzedawanych koszulek na targach z wizerunkiem Buddy – hipokryzja?

Koszt wejścia od osoby – 100 BATH (10 zł.) w cenie butelka wody. Turystów niestety jest sporo, ale i tak da się wytrzymać.

Wat Pho - ma też inne ciekawe tajemnice

Wat Pho – ma też inne ciekawe tajemnice

Nie wszystko jak widać da się przewidzieć i zaplanować. Słynne stopy Buddy, pokryte masą perłową są w renowacji.

Ale nie tylko, bo świątynia WATARUM położona nad Menam, która wywarła na mnie wrażenie 8 lat temu, cała pokryta jest rusztowaniami.

Wracając do Buddy, mimo kolejki w miarę ruch jest rozproszony, co daje możliwość podziwiania postumentu z każdej, możliwej strony. Jest czas na skupienie, zastanowienie się i podziwianie.

Zachwycił mnie 8 lat temu, zachwycił mnie dziś

Zachwycił mnie 8 lat temu, zachwycił mnie dziś

Po odwiedzeniu Buddy czas na spacer po całym kompleksie WAT.

Wat Pho to nie tylko leżący Budda

Wat Pho to nie tylko leżący Budda

Na terenie kompleksu rozdają darmową, mrożoną kawę i herbatę. Ot niespodzianka na ten upalny dzień.

Wat Pho - darmowa kawa

Wat Pho – darmowa kawa

Wat Pho - darmowa kawa

Wat Pho – darmowa kawa

Wzdycham głośno, że do pełni szczęścia brakuje mi darmowego posiłku, co materializuje się dosłownie po 15 minutach. Chyba jest jakiś propo day, bo i woda darmowa jest wystawiona.

Bangkok. Wat Pho. Najszybsze marzenie zrealizowane

Bangkok. Wat Pho. Najszybsze marzenie zrealizowane

Posilony zupką, nawodniony z uzupełnionym zapasem wody na dalszą cześć dnia ruszam w Bangkok.

Bangkok. Grand Palace i jego złota stupa

Bangkok. Grand Palace i jego złota stupa

Czas na Pałac Królewski i jego …….

… dziki tłum.

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

To niestety poraża. Nie ma możliwości znalezienia miejsca w osamotnieniu i to boli. Tłum Chińczyków pacających się selfie stick po głowach, przepychających się bez słowa przepraszam.

Bangkok. Grand Palace. Straż przy pałacu w tradycyjnych strojach

Bangkok. Grand Palace. Straż przy pałacu w tradycyjnych strojach

Całość kompleksu jest olbrzymia a zwiedzanie w palącym słońcu potęguje zmęczenie. Nie można się tu zachwycić – właśnie przez tłum.

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Bilet kosztuje 500 BATH (50zł), więc wcale nie tanio a to co w ofercie – czytajcie wyżej. Mało tego wejście do Pałacu tylko w długich spodniach dla mężczyzn co dokłada dyskomfortu zwiedzania w upale. Nie musicie mieć długich spodni ze sobą, można je wypożyczyć wpłacając kaucję 200 BATH. Dostajesz ohydne, ortaliony w których wszystko Ci się poci – dosłownie!!!

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Pałac zamykają o 16.30. My około 15.30 kierujemy się do wyjścia i znowu zderzamy się ze ścianą – „Chiński Mur ” tratuje Ciebie bezlitośnie.

Jedno z nielicznych miejsc bez tłumów

Jedno z nielicznych miejsc bez tłumów

Oczywiście warto tutaj przyjechać. Jest to jedno z piękniejszych miejsc w mieście Bangkok. Jednak jeżeli ktoś z Was źle znosi tłumy, może sobie darować.

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Bangkok. Grand Palace. Przepych i kunszt na każdym kroku

Po zwiedzaniu czas na przyjemności czyli jedzenie.

8 lat temu przy Tha Thien była niesamowita, lokalna knajpa z tajskim jedzeniem, przygotowywanym przez niesamowitą kucharkę. Jedna z tych ciepłych, perfekcyjnych gospodyń. Decyzja zapada, że chcemy sprawdzić to miejsce.

I jest!!!! Nadal nad samą rzeką Menam, w sercu miasta Bangkok, z widokiem na remontowaną Wat Arum. I mało tego, tym razem (w przeciwieństwie do wizyty 8 lat temu) mamy piękną pogodę i można się z zrelaksować.

Ojej – słyszę – ta sama pani co wtedy!!!!

Ona nas pewnie nie pamięta, ale my ją zdecydowanie tak.

Grupa zamawia tradycyjne Pad Thai w różnych odmianach. Ja zaopatrzyłem się na pobliskim targu w grillowane krewetki i kalmara plus warzywa i wszystko za 80 BATH (około 8 zł.)

Grillowane delicje

Grillowane delicje

Gdzie ja w Polsce zjem tak tanio takie delicje????

Po kilku minutach na stołach pojawiają się talerze z Pad Thai. Sekret smaku tego dania (dowiedzieliśmy się od rodowitego Taja, właśnie w tym miejscu 8 lat temu), polega na posypaniu go cukrem, który absolutnie przełamuje smak potrawy.

Bangkok i najlepsze Pad Thai w mieście

Bangkok i najlepsze Pad Thai w mieście

Dania kosztują od 70 do 90 BATH (7-9 zł.) a porcje są olbrzymie. Nawet bardzo głodny facet się tam naje. Polecam.

To nie koniec.

Po częściowej konsumpcji przepijanej piwem Chang (słoń), rozpoczyna się festiwal gospodyni.

Chcecie wspólną fotkę? – pyta

I zanim słyszy odpowiedź, chwyta za aparat koleżanki – lustrzanka – cyk, cyk coś ustawia z fachowością prawdziwego fotografa jakby robiła to od zawsze i robi nam zdjęcie. Jest to zaskoczenie, ale też lekcja. Nie osądzać ludzi na starcie.

Nasza gospodyni dużo się uśmiecha, żartuje, rozmawia z nami. Sprawnie wpasowuje się w grupę. Hyc i już wisi na koledze zdejmując mu z głowy czapkę, którą zamienia sprytnie na sakiewkę do napiwków. To się nazywa przedsiębiorczość!!!

Jest jej pełno, ale nie inwazyjnie. Gdy już uzbierała odpowiednią ilość, która ją usatysfakcjonowała, show się kończy.

Jeszcze tylko na chwilę woła nas na skraj blaszanego daszku, aby pokazać sporej wielkości warana wpełzającego do knajpy. Taka jest Azja i miasto Bangkok.

Robi się późno i powoli zaczyna słońce nam gasnąć.

Uwielbiam street food

Uwielbiam street food

To jednak nie koniec atrakcji.

Wypatruję kartkę z propozycją rejsu po kanałach z możliwością zobaczenia prawdziwego życia w Bangkok City, ale trochę z innej strony.

Po negocjacjach schodzę z 700 na 350 BATH na osobę (około 33 zł.). Wycieczka jest przyjemnym podsumowaniem dnia i totalnym odmóżdżeniem. Myślę, że warto się przepłynąć i zobaczyć jak żyją ludzie na świecie.

Inna strona miasta

Inna strona miasta

Ogólnie warto podróżować i poszerzać horyzonty. Do człowieka dociera ile ma i może to docenić.

Późnym wieczorem łapiemy prom do domu (znowu się łapię na tym – chyba podróżnik tak ma – że szybko się przestawiam i aktualne miejsce w którym nocuję nazywam domem).

Takie zwykłe, ciche życie

Takie zwykłe, ciche życie

Podsumowanie dnia następuje na tarasie przed hotelem. Dziewczyny są zmęczone, Bangkok ich jakoś nie zauroczył. Ja decyduję się złapać Tuk Tuka i jeszcze pojechać na Pat Pong. Cena jest wysoka (nie to co 8 lat temu). Wyjściowa od 200 Bath (powariowali), ale szybkie negocjacje zbijają cenę do 60 BATH i tyle płacę za każdym kolejnym kursem.

Pat Pong znany jest z olbrzymiego targowiska w sercu Bangkok City, barów z show typu Ping Pong and open the bottle i masaży. Jeżeli preferujecie takie rozrywki, to tutaj można wiele zobaczyć.

Mnie interesował jeden, konkretny zakup.

Każda negocjacja to zbijanie ceny o 50/60% i taka jest w miarę realną do zapłaty.

Rejs łódką kanałami Menam przy zachodzie słońca

Rejs łódką kanałami Menam przy zachodzie słońca

Data wpisu by Julek in Jedzeniowo, Tajlandia, Wędrówki Umysłu, Wszystkie, Zapiski

About Julek

Jestem podróżnikiem, trochę marzycielem. Ścigam się z czasem, aby za życia zwiedzić jak najwięcej. Tworzę swoją własną historię. Przyłącz się.

  • b79

    Ta knajpa nad samą rzeką to Ban Rim Nam?

    • Przyznam się, że nazwy nie zakodowałem wyjątkowo, ale sprawdzając po zdjęciach i internecie wychodzi, że to właśnie ta knajpa

      • b79

        Cześć. No więc chyba tam trafiłem. Nie jest łatwo, bo bar znajduje się na piętrze. Trzeba przebić się przez tłum stojący w kolejce do przeprawy na drugą stronę rzeki i jeszcze przez zaplecze sklepu wejść po schodach na górę. imgur.com/fjCe8FU to to? Był tylko kelner, żadnej kobiety nie uświadczyłem. No i szczerze pad thai najsłabsze jakie jadłem, za to Tom Yum bardzo dobra.

        • Nie nie nie nie nie – to nie był lokal po schodach tylko na parterze tuż nad rzeką – w zasadzie bardziej wyglądał jak lokalny przystanek tramwajowy (wodny) niż restauracja. W zasadzie restauracja to za dużo powiedziane – kilka stolików i krzeseł – każde z innej parafii – jedzenie fenomenalne. Ale faktycznie chyba na piętrze treż jest jakis lokal ale to już typowa restauracja

  • b79

    Pytanie nr 2. Czy Patpong to miejsce, gdzie mogę przyjść z żoną, wejść do lokalu gogo (ping pong niekoniecznie) i bez obaw o jakieś wymuszenia/napiwki spędzić czas? Klimat jak w Amsterdamie czy tylko dla hardkorów z erekcją?

    • Generalnie do barów może wejść każdy. Z ulicy widać w każdym (prawie) co się dzieje. Tańczące dziewczyny w bieliźnie i pomalowane (mogę być nie tylko dziewczyny, ale czasami mega trudno rozróżnić). Ceny za wejście z drinkiem zaczynają się od 100 BHT (10 zł.) więc nie sądzę, aby za takie pieniądze pokazali coś więcej. Kwestia odporności na nękanie (zachęcanie) – zawsze możesz wejść i wyjść. Trochę to inaczej wygląda niż Amsterdam. Bary ciągną się wzdłuż olbrzymiego targu.

      • b79

        Byliśmy. Żadnych opłat za wstęp do agogo nie było, za to na miejscu małe piwo ok 150BHT. Bangkok to jedyne miejsce w Tajlandii, gdzie spotkaliśmy się z cwaniactwem, ale do Indii jeszcze daleka droga.

        A to tuktukowiec tłumaczy, że nie da się pod Grand Palace dojechać, tylko trzeba na przystań, a tam pod pałac dopłyniemy (na przystani za 1200bht/os oferują godzinny rejs, na bank prowizja dla tuk tuka), a to kawałek dalej na ulicy uczynny pan wyjmuje mapę i objaśnia jak dalej iść, ale oczywiście wg niego pałac zamknięty do 13, a w tym czasie ma on dla nas turystyczną ofertę. No i wreszcie coś, co mnie rozłożyło na łopatki. W klubie na Patapongu dałem banknot 500, rachunek był na 300. Niezbyt urodziwa kelnerka, do tej pory wiecznie uśmiechnięta i żartująca, mówi mi, że chce tipa. I mam dać jej 100BHT. Po kilku żądaniach wydania reszty dostaję 160. Po kolejnej interwencji okazuje się, że ma także i drugą tacę z monetami na 40. Żałuję że dałem jej nawet te 20BHT, niewychowawcze. Ale ta jej mina potem, złość w oczach i patrzenie na mnie z taką pogardą.
        Generalnie Tajlandia mnie nie oczarowała (Phi Phi, Krabi + emerald pool, Chiang Mai + złoty trójkąt, Bangkok + Ayutthaya), gdyby nie krótki (za krótki!) wypad do mniej turystycznej Kambodży i fajny BKK na koniec, byłbym nawet trochę rozczarowany. Za dużo turystów, wolę być wśród localsów atrakcją.

        • Cieszę się, że wyjazd doszedł do skutku. Faktycznie jest tak jak mówisz, chociaż nie wszędzie. ALe mam wrażenie, że do Tajlandii należy już podchodzić trochę z przymrużeniem oka. A jeżeli chce się trochę lokalnej egzotyki wystarczy zboczyć z utartych ścieżek, unikać popularnych tras turystycznych. Nie mniej jest już ciasno w Tajlandii – dla mnie robi się taki drugi Egipt. Polceam Birmę – to była przyjemna odmiana podczas mojego wypadu

  • Nina Radzio

    Witam. Mam kilka pytań odnośnie Bangkoku. Ile czasu poświęcić trzeba na te główne „turystyczne” atrakcje, tzn. Wielki Pałac, Wat Pho, Wat Arun itp? Z góry dziękuję za odpowiedź

    • Witaj. Wszystko zależy od tego w jakim tempie zwiedzasz. Opisane akurat w tym wpisie atrakcje zrealizowałem w jeden dzień. I wydaje mi się, że więcej nie trzeba. Na sam Bangkok rekomenduję max. 3 dni bo poza kilkoma dzielnicami typu China Town, jest to bardzo regularne i zatłoczone miasto. Jest to niewątpliwie dobre miejsce na odkrywanie smaków kuchni Tajskiej – jeśli nie masz obaw, aby jeść na ulicy to tam kryją się najprawdziwsze smaki tego regionu. Bangkok stanowi też dobrą bazę wypadową do okolicznych atrakcji. Więcej znajdziesz we innych moich wpisach do których zachęcam :-)

Translate »